Linie lotnicze wciąż nie wiedzą, na jakich zasadach będą mogły latać do Wielkiej Brytanii po brexicie

Brexit spędza sen z powiek prezesom europejskich linii lotniczych. Nikt nie wie, na jakich zasadach samoloty będą latały po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Może dojść do kuriozalnych sytuacji.

Opuszczenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię sprawia problemy nie tylko negocjatorom ustalającym szczegółowe warunki opuszczenia Wspólnoty przez Zjednoczone Królestwo. Na efekty ich pracy z niepokojem czekają chociażby prezesi linii lotniczych, którzy nadal nie wiedzą, na jakich zasadach ich samoloty będą latały do Wielkiej Brytanii po brexicie

Samoloty będą zawracane?  

W dniu, w którym nastąpi brexit może dojść do kuriozalnych sytuacji. Według niektórych ekspertów tzw. sieroce loty (cinderella flights) mogą nawet dostać odmowę przyjęcia na lotnisku. "Sieroce loty", to te, które wystartują przed brexitem, a wylądują już po nim - obywatele Wielkiej Brytanii wejdą na pokład maszyn jako obywatele UE, a wysiądą jako obywatele kraju spoza Schengen. Dotyczy to zarówno rejsów, których port docelowy jest na Wyspach, jak i tych, które z nich będą startować. Dziennik "The Independent" naliczył w sierpniu 10 rejsów, które wystartują z Wielkiej Brytanii przed północą, a w krajach Unii zakończą rejs już po brexicie, zakładając, że ostateczne wyjście Wielkiej Brytanii z UE nastąpi w nocy z 29 na 30 marca (dziennik zakłada, że 29 marca będzie ostatnim dniem Zjednoczonego Królestwa w Unii). Dotyczyć to może, między innymi, lotów kończących się w Polsce. 

W teorii może się nawet zdarzyć, że Brytyjczycy nie będą mieli prawa do wjazdu na teren Unii, a samoloty będą zawracane. 

Brexit coraz bliżej, a linie lotnicze błądzą po omacku

Do tego, że nie wie, co będzie po brexicie przyznają się nawet dyrektor generalny IATA Alexandre de Juniac i szefowa operacji lotniczych na lotnisku Heathrow Kathryn Leahy. Szefowie linii lotniczych także nie są informowani o przebiegu negocjacji - zgodnie przyznają to prezesi LOT i Lufthansy. Podczas madryckiej konferencji IATA (Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych) pojawiły się nawet głosy dość radykalne, sugerujące Brytyjczykom powtórzenie referendum. Takie zdanie ma prezes Qatar Airways Akbar al-Baker. 

Co czeka pasażerów? 

Pasażerów czekają, jak twierdzi "Rzeczpospolita" różne scenariusze na noc z 29 na 30 marca. Ten czarny zakłada, że Wielka Brytania nie będzie honorowała rozporządzenia WE261, które określa wysokość i warunki przyznawania odszkodowań. Będzie to oznaczało spore utrudnienia w uzyskiwaniu odszkodowań za opóźnione czy odwołane loty (aczkolwiek w przypadku lotów zaczynających się w UE nadal będą obowiązywać przepisy rozporządzenia). 

Optymistyczny scenariusz zakłada, że nic się nie zmieni, bo rozporządzenie WE261 pozostanie w brytyjskim prawie. Trzecia opcja zakłada zaś, że pasażerom będą przysługiwały prawa podobne do tych określonych w rozporządzeniu, ale uchwalonych przez Wielką Brytanię. Wówczas nieco trudniej będzie dochodzić swoich praw w sytuacjach spornych.  

Więcej o: