Na Marsie wyląduje sonda z polskim "Kretem" na pokładzie. Najpierw "siedem minut grozy"

To historyczna misja. Pierwszy raz w historii zbadamy wnętrze planety innej niż Ziemia. Między innymi dzięki Polakom - lądownik InSight ma na pokładzie polski mechanizm wbijający, który zbada, co Mars kryje pod powierzchnią. "Kret" to pierwszy kompletny polski system w tak ważnej misji.

Celem misji InSight jest przeprowadzenie badań geofizycznych na Marsie. By je wykonać, urządzenie HP3 przewierci skorupę planety na głębokość około 5 metrów. To będzie przełomowe wydarzenie - jeszcze nigdy nie wbiliśmy się tak głęboko pod marsjańską powierzchnię.

Polacy w przełomowej misji na Marsa

- Badaliśmy Marsa z orbity i z powierzchni od 1965 roku, uczyliśmy się o jego pogodzie, atmosferze, geologii i chemii powierzchni. Teraz wreszcie zbadamy wnętrze Marsa i pogłębimy wiedzę na temat naszego sąsiada, podczas gdy NASA szykuje się do wysłania ludzi głębiej w Układ Słoneczny - powiedziała Lori Glaze, dyrektor wydziału NASA zajmującego się badaniem planet.

Misja InSight jest częścią programu Discovery prowadzonego przez NASA. Sam statek kosmiczny zbudowała amerykańska firma Lockheed Martin, ale w przedsięwzięciu wzięło udział wielu europejskich partnerów NASA. Francuzi (ze wsparciem naukowców z Niemiec, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii i samej NASA) opracowali narzędzie do badania aktywności sejsmicznej, Hiszpanie dostarczyli czujniki wiatru, a Niemcy zbudowali instrument HP3 (Heat Flow and Physical Properties Package), który ma mierzyć strumień ciepła z wnętrza Marsa. I to właśnie przy tym instrumencie pracowali Polacy. Polska firma Astronika na zlecenie Niemieckiej Agencji Kosmicznej zaprojektowała i wykonała system napędowy próbnika HP3, który jest nazywany "Kretem".

- To wielkie wydarzenie dla Astroniki, ale też duży sukces krajowego przemysłu kosmicznego, bo po raz pierwszy w historii polska firma stworzyła kompletny mechanizm na misję kosmiczną. To także spory krok naprzód jeśli chodzi o badania kosmosu w ogóle, bo takie urządzenie po raz pierwszy w historii wbije się aż 5 metrów pod powierzchnię Marsa i dostarczy danych, które dadzą odpowiedź na wiele pytań dotyczących budowy tej planety - mówił przed startem sondy Bartosz Kędziora, prezes Astroniki. "Kret" pomoże w badaniach zmian w strukturze Marsa, jej temperatury i jądra, a także analizy składu geologicznego.

"Siedem minut grozy"

Sonda wystartowała z bazy wojskowej Vandenberg w Kalifornii 5 maja tego roku, w przestrzeń kosmiczną wyniosła rakieta Atlas V-401 (obecnie to największa rakieta międzyplanetarna). Wyląduje w poniedziałek 26 listopada - wieczorem polskiego czasu, około godziny 21. Dokładnie o godzinie 20.47 nastąpi wejście w atmosferę Marsa, a samo lądowanie na jego powierzchni o 20.54. Ta część procesu określana jest przez NASA jako "siedem minut grozy" ("seven minuter of terror" - szeroko komentowane przy lądowaniu Curiosity w 2012 roku). To bardzo trudny i ryzykowny proces, także dlatego z powodu opóźnienia sygnału - zespół na Ziemi nie będzie w stanie reagować na problemy.

Tak ma to wyglądać:

 

Komunikację między sondą a centrum misji na Ziemi zapewnią dwie małe sondy kosmiczne - Mars Cube One (MarCO).

Misja ma potrwać jeden marsjański rok, czyli około dwa ziemskie lata. Po wylądowaniu aż dwa do trzech miesięcy zajmie umiejscowienie instrumentów badawczych na powierzchni planety. W tym czasie, na Ziemi, w Jet Propulsion Laboratory (JPL, Laboratorium Napędu Odrzutowego), czyli w jednym z centrów badawczych NASA, inżynierowie i naukowcy będą ćwiczyć wszystkie ruchy lądownika w "symulatorze" misji. JPL, które zresztą zarządza misją InSight, przygotowało specjalne pomieszczenie, w którym odzwierciedlony jest miejsce, w którym wyląduje InSight. Eksperci będą korzystać też z repliki sondy. Wszystko po to, by upewnić się, że cenne instrumenty zostaną w bezpieczny sposób ustawione na powierzchni Marsa.

Nazwa misji - InSight - to skrót od "Interior Exploration using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport", czyli "Eksploracja przy użyciu badań sejsmicznych, geodezji i transportu ciepła". Lądownik będzie pierwszym robotem na Marsie od łazika Curiosity, który wylądował tam w 2012 roku. Misja kosztowała około 830 milionów dolarów.

Polski listopad w kosmosie

Poza lądowaniem sondy na Marsie, w listopadzie odbędzie się jeszcze kilka "kosmicznych" wydarzeń z udziałem Polaków. Między innymi na orbitę polecą dwa satelity. Jeden z nich to ICEYE-X2, zaprojektowany przez fińską spółkę i zbudowany we współpracy z polską firmą Creotech Instruments. Drugi to PW-Sat2, satelita zbudowany przez studentów z Politechniki Warszawskiej, który będzie testować rozwiązanie ograniczające kosmiczne śmieci, które krążą po orbitach Ziemi. Oba zostaną wyniesione przez rakietę Falcon 9 firmy SpaceX, należącej do Elona Muska. Planowany początkowo na 18 listopada start został przełożony. Według najnowszych informacji ze SpaceX, ma się odbyć w najbliższą środę, 28 listopada.

Więcej o: