Zadłużony SKOK do kupienia za złotówkę. Na kontach pustka, ale biegły wycenił Kasę na 180 mln zł

SKOK Wołomin zostanie wystawiony na sprzedaż za cenę wywoławczą wynoszącą 1 zł - informuje "Rzeczpospolita". Transakcja może jednak budzić kontrowersje. Chodzi o wycenę majątku Kasy.
Zobacz wideo

SKOK Wołomin, z którego wyprowadzono łącznie ok. 2,7 mld zł doprowadzając do jego upadłości, będzie na sprzedaż. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", instytucję będzie mógł kupić inny bank.

Cena wywoławcza nie jest duża, wynosi bowiem złotówkę. Chętnych na transakcję może jednak nie być. Oprócz złego imienia instytucja ma bowiem konkretny finansowy bagaż - 119 mln zł niespłaconych należności. Na kontach znajduje się tymczasem ledwie kilkaset tysięcy. 

Według biegłego nawet wartość upadłego SKOK-u jest spora - wynosi 180 mln zł.

Wyliczenia budzące kontrowersje

Jak wylicza "Rzeczpospolita" SKOK Wołomin teoretycznie ma gigantyczny majątek. W portfelu ma bowiem 3 mld zł udzielonych kredytów. Problem polega na tym, że według biegłych wartość portfela wynosi zaledwie 92 mln zł. 

Marcin Karliński, prezes Stowarzyszenia Spółdzielczości Finansowej im. św. Michała, który reprezentuje część poszkodowanych w aferze SKOK Wołomin, na taką wycenę się nie zgadza. Twierdzi, że wiele udzielonych kredytów można by odzyskać na drodze egzekucji. Chodzi o nawet miliard złotych. 

Czytaj też: Minister finansów w rządzie Kaczyńskiego krytykuje zatrzymanie urzędników KNF. "Państwo zadziałało źle"

Bank, który chciałby przejąć SKOK Wołomin musiałby dokonać własnej kalkulacji wartości portfela kredytów. W wyliczeniach trzeba też uwzględnić wierzycieli, a tylko Bankowy Fundusz Gwarancyjny domaga się od SKOK Wołomin 2,5 mld zł. Tyle bowiem wypłacił poszkodowanym. Sprzedaż Kasy wydaje się więc trudna do przeprowadzenia. 

Wraca sprawa SKOK Wołomin

O jednej z największych finansowych afer stało się znów głośno, kiedy CBA aresztowała byłe kierownictwo Komisji Nadzoru Finansowego. Wśród zatrzymany znalazł się Wojciech Kwaśniak, były wiceszef KNF, pobity na zlecenie osób związanych ze SKOK Wołomin. 

Zdaniem prokuratury to Kwaśniak oraz inni urzędnicy Komisji mieli umożliwić wyprowadzenie pieniędzy z Kasy. "Obszerny i skrupulatnie zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na to, że zatrzymani w związku z pełnionymi funkcjami w KNF w latach 2013-2014 dopuścili się przestępstw niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w wielkich rozmiarach na szkodę Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i depozytariuszy" - argumentowała  prokuratura zatrzymanie podejrzanych. Do aresztu ostatecznie nie trafili, zostali jednak zmuszeni do zapłacenia sporych poręczeń.