Mamy umowę jednego z byłych dyrektorów komunikacji w NBP. Zarabiał około 22 tys. zł

Serwis Next.gazeta.pl dotarł do umowy, którą były prezes NBP Marek Belka zawarł z jednym z poprzednich dyrektorów Departamentu Komunikacji i Promocji. Osoba ta zarabiała w NBP 17 tys zł + premie kwartalne, czyli znacznie mniej niż, zgodnie z doniesieniami "GW" otrzymuje dziś Martyna Wojciechowska, zatrudniona przez prezesa Adama Glapińskiego.
Zobacz wideo

Z umowy, do której dotarliśmy wynika, że zatrudniony w Narodowym Banku Polskim przez b. prezesa Marka Belkę jeden z byłych dyrektorów Departamentu Komunikacji i Promocji zarabiał 17 tys złotych brutto. Osoba ta poinformowała nas również, że oprócz wynagrodzenia zasadniczego otrzymywała premię kwartalną w wysokości 15 tysięcy złotych, co daje nam ok. 22 tysiące złotych miesięcznie (w wymiarze rocznym).

Umowa byłego dyrektora Departamentu Komunikacji w NBPUmowa byłego dyrektora Departamentu Komunikacji w NBP fot. ŁK

Przypomnijmy, że według "Gazety Wyborczej" Martyna Wojciechowska, która jest obecnie zatrudniona w NBP na dokładnie tym samym stanowisku, dostaje 65 tys. złotych miesięcznie. OKO.press twierdzi, że oprócz pensji NBP ma dostawać 11 tys. zł z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, co w sumie daje 76 tys. złotych miesięcznie.

NBP: Wojciechowska nie zarabia 65 tys. złotych

Tym doniesieniom zaprzeczyła w środę na konferencji Ewa Raczko, zastępca dyrektora Departamentu Kadr. "Żaden z dyrektorów NBP nie otrzymuje wynagrodzenia w wysokości 65 tys. zł' - podkreśliła.

Ewa Raczko nie chciała jednak odpowiedzieć na pytanie o rzeczywiste zarobki Martyny Wojciechowskiej. "Miesięcznego wynagrodzenia z PIT-u pani Wojciechowskiej nie podam, bo jest nieprzygotowane w oświadczeniu" - dodała.

Przedstawicielka NBP stwierdziła też, że pieniądze na wynagrodzenia nie pochodzą z budżetu, ale są wypracowane przez NBP np. z różnic kursowych. Raczko stwierdziła też, że to NBP zasila budżet państwa każdego roku. 

Doniesieniom "GW" zaprzeczył również sam prezes NBP Adam Glapiński.

Leszczyna nie zgadza się z argumentami

Jednak z argumentami Ewy Raczko nie zgadza się była wiceminister finansów z PO Izabela Leszczyna, której zdaniem posługując się tą logikę, to w spółkach skarbu państwa prezesi/dyrektorzy mogliby przejeść cały zysk i nigdy nie byłoby dywidendy do budżetu państwa. 

Z kolei Krzysztof Izdebski, członek zarządu i dyrektor programowy fundacji ePaństwo przywołuje wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który orzekł, że majątek NBP należy uznać za mienie państwowe.

Po ma projekt ustawy

Platforma Obywatelska przedstawiła już projekt ustawy, na mocy której jawne byłyby oświadczenia majątkowe członków zarządu Narodowego Banku Polskiego oraz osoby zajmujące w NBP kierownicze stanowiska.

Wyjaśnień żąda też Jan Maria Jackowski, senator PiS. Na swojej oficjalnej stronie internetowej pyta o zarobki w NBP. Chce potwierdzenia pensji i zakresu obowiązków