Davos bez Trumpa, Macrona i May. Czy spotkania w szwajcarskim kurorcie mają jeszcze sens?

We wtorek rozpoczyna się kolejne Światowe Forum Ekonomiczne w Davos. Tym razem nie będzie tam wielu pierwszoplanowych polityków. Ale bez obaw - przyjadą inni. Może być naprawdę ciekawie.
Zobacz wideo

Przez częściowe zawieszenie rządu do Davos nie wybiera się Trump, ani inni członkowie jego rządu. Nie będzie też w tym roku w szwajcarskim kurorcie Emmanuela Macrona i Theresy May. Pierwszy ma „nawał obowiązków”, poza tym nie chce jechać teraz na jakiekolwiek spotkania elit – trzeba unikać gestów, które mogłyby rozdrażnić „żółte kamizelki”. Brytyjska premier ma na głowie brexit.

Na liście gości tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego nie ma też prezydenta Chin, ani Putina. Xi wysłał tam tym razem swojego zastępcę – wiceprezydenta Wanga Qishana. Rosyjski prezydent jeszcze w grudniu sugerował, że tam pojedzie, ale ostatecznie zrezygnował.

Nie wybierają się też do Szwajcarii najważniejsi przedstawiciele Unii Europejskiej i znakomita większość szefów europejskich państw. Nie planuje tam wyjazdu również nasz premier i prezydent, chociaż w zeszłym roku przekonywali inwestorów w Davos, że nad Wisłą pracowicie budują nowoczesny demokratyczny kraj w stylu zachodnim.

Brazylijski prezydent skradnie cały show?

Kto zatem w szwajcarskie góry się wybiera? W sumie uczestników ma być około 3 tys. Wśród najważniejszych polityków do Davos zawita między innymi Angela Merkel, premier Japonii Shinzo Abe i – to jedna z największych ciekawostek – nowy prezydent Brazylii Jair Bolsonaro. To pierwsza podróż zagraniczna polityka nazywanego amerykańskim Trumpem. W Davos ma wygłosić trwające 45 minut przemówienie – spore wyzwanie, biorąc pod uwagę fakt, że Bolsonaro zwykle mówi dużo krócej i z głowy. Jego przemówienie inauguracyjne trwało 10 minut…

O czym będzie mówił brazylijski prezydent? Prawdopodobnie o planach reformy systemu emerytalnego, ale to będzie tylko pretekst do tego, by przedstawić Brazylię pod nowymi populistycznymi rządami, jako bardzo atrakcyjny kraj do inwestowania, gdzie już zaraz nie będzie żadnej korupcji. Dzięki nowej ekipie rządzącej.

Możliwe też, że w Davos Bolsonaro będzie zaatakowany przez ekologów w związku z jego realizowanymi już pomysłami wycięcia znacznej części puszczy amazońskiej pod pola dla wielkich farmerów.

Populistów w Davos będzie więcej. Wybiera się tam również Giuseppe Conte, premier Włoch. Zapewne będzie tłumaczył, że większe wydatki z mocno zadłużonego budżetu państwa to żaden problem – zwłaszcza, ze Rzym dogadał się w końcu w tej kwestii z Brukselą.

Przyjedzie kilku gości z Bliskiego Wschodu – premier Izraela Benjamin Netanyahu, premier Libii Faiez Al Serrag i premier Autonomii Palestyńskiej Rami Hamdallah. Co tę trójkę szczególnie zachęciło do wizyty w mroźnym Davos? Być może chcą porozmawiać w ciszy i spokoju o napięciach w ich regionie, co można ukryć pod pretekstem rozmów dotyczących globalizacji napędzanej nowymi technologiami.

Temat nadchodzącego Światowego Forum Ekonomicznego jest bowiem jak zwykle ambitny - Globalizacja 4.0: Kształtowanie nowej architektury w dobie czwartej rewolucji przemysłowej. Ale do Davos przyjeżdża się często nie po to, by włączyć się do rozmowy na tematy zaproponowane przez organizatorów, ale po to, by osiągnąć inne cele. Tak robił niedawno Xi, który szukał w Davos sojuszników w starciu z Trumpem, tak robił Duda z Morawieckim, którzy chcieli poprawić wizerunek ekipy „dobrej zmiany” i tak zapewne będzie i teraz.