Polski rynek suplementów diety jest wart prawie 5,5 mld zł. I będzie jeszcze rosnąć

Pod względem liczby produktów, suplementów może być już na polskim rynku nawet więcej niż leków. Wartość całego rynku przekroczyła już wyraźnie 5 mld zł. Planowane zmiany w prawie mogą jednak ten rynek ograniczyć.

Suplementy diety to środki, po które Polacy sięgają coraz chętniej, choć wbrew pojawiającej się często opinii, nasze wydatki na tego typu specyfiki nie rosną lawinowo. Mimo wszystko jest to duży rynek. Według wyliczeń firmy badawczej PMR, w ubiegłym roku jego wartość sięgnęła 5,4 mld zł.

Rynek suplementów rośnie

Te dane dotyczą sprzedaży zarówno w aptekach, jak tej pozaaptecznej oraz internetowej. Dla porównania, rynek farmaceutyczny ma wartość niemal 34 mld zł (choć ta liczba uwzględnia tylko sprzedaż apteczną, bez szpitali i placówek pozaaptecznych).

Rynek suplementów dietyRynek suplementów diety Next.gazeta.pl

Firma PMR analizuje rynek suplementów od lat, ale w ubiegłym roku zmieniła metodologię, m.in. ujmując w tej kategorii także dietetyczne środki spożywcze, w tym na przykład żywność dla niemowląt kupowaną w aptekach. Nie można więc najnowszych wyliczeń porównywać z tymi za wcześniejsze lata.

Wiadomo jednak, że rynek wciąż się powiększa, choć w ostatnich latach w umiarkowanym tempie. Jak szacuje Monika Stefańczyk, ekspertka PMR, w 2017 i 2018 roku dynamika wzrostów była poniżej 5 proc. W kolejnych kilku latach rozwój ma wyglądać podobnie.

- Prognozujemy 3-5 proc. średniorocznego wzrostu wartości rynku suplementów diety i dietetycznych środków spożywczych do roku 2023 - mówi Monika Stefańczyk.

Za to liczba wprowadzanych na rynek nowych suplementów diety rośnie wyraźnie. Widać to na przykładzie zgłoszeń o wprowadzeniu do obrotu wysyłanych do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. W 2008 roku takich notyfikacji było 1115, dziesięć lat później już 13 845. Według niektórych, w obrocie może być nawet więcej produktów z rynku suplementów niż leków.

Suplementy diety zgłaszane do GISSuplementy diety zgłaszane do GIS źródło: Główny Inspektorat Sanitarny

Polacy nie odstają mocno pod względem wydatków na suplementy na mieszkańca w porównaniu z innymi krajami naszego regionu Europy. Znajdujemy się mniej więcej w połowie zestawienia dla Europy Środkowej. - Na przykład Czesi i Słowacy, licząc w euro, wydają około 30 proc. więcej od nas na tego typu produkty - mówi Monika Stefańczyk.

Po suplementy do apteki. Nowe prawo to zmieni?

Gdzie kupujemy takie specyfiki? Aż trzy czwarte z nich w aptekach, choć, jak zauważa ekspertka firmy PMR, niektóre kategorie suplementów, jak środki na libido czy odżywki dla osób aktywnie spędzających czas, sprzedają się głównie poza aptekami.

Mimo że suplementy kupujemy przede wszystkim w aptece, nie są one lekami. Są zaklasyfikowane jako środki spożywcze. Nie podlegają więc takim obostrzeniom jak środki lecznicze (nawet te bez recepty), a prawu dotyczącemu żywności. Producent, wprowadzając nowy suplement na rynek, musi go zgłosić do GIS. I w zasadzie na tym jego obowiązki się kończą. Inspektorzy GIS nie mają możliwości przebadać wszystkich specyfików.

Najwyższa Izba Kontroli już w 2017 roku apelowała o pilną aktualizację regulacji prawnych.

"Badania laboratoryjne suplementów diety zlecone przez NIK wykazały, że wiele suplementów nie wykazuje cech deklarowanych przez producentów, a zdarzają się też po prostu szkodliwe dla zdrowia. W sprzedaży, w tym internetowej, ale także w sklepach stacjonarnych i aptekach, obok rzetelnych preparatów znajdowały się suplementy diety zafałszowane zawierające np. bakterie chorobotwórcze, substancje zakazane z listy psychoaktywnych czy stymulanty podobne strukturalnie do amfetaminy, czyli działające jak narkotyki" - pisała wtedy Najwyższa Izba Kontroli.

Prace nad uporządkowaniem przepisów już trwają, prowadzi je Ministerstwo Zdrowia wspólnie z GIS. Zmiany miałyby polegać m.in. na nałożeniu na producentów obowiązku wyraźnego oznaczenia na opakowaniach, że dany produkt jest suplementem diety, a nie lekiem. Jak może wpłynąć to na rynek?

- Zmiany w prawie mogą obniżyć dynamikę rynku. Rzeczywiście jest tak, że pacjent, mając świadomość, że kupuje suplement, może zrezygnować z takiego zakupu i zamienić go na lek OTC, czyli wydawany bez recepty. O ile oczywiście istnieje taki zamiennik - uważa Monika Stefańczyk z PMR.