49 tys. dla dyrektora komunikacji w NBP. Prof. Noga: "Opis obowiązków mieści się w dwóch linijkach"

Łukasz Kijek
Nie znajduję na to żadnego, absolutnie żadnego wytłumaczenia - tak profesor Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej komentuje ujawnioną listę zarobków NBP. Z opublikowanego dokumentu wynika, że najwięcej, bo ponad 49 tysięcy złotych brutto miesięcznie wśród szefów departamentów zarabia dyrektor działu komunikacji i promocji. Dziś tę funkcję sprawuje Martyna Wojciechowska.
Zobacz wideo

Doznał Pan szoku?

Prof. Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej: Tak, doznałem szoku, bo zamiast całego procesu legislacyjnego, skomplikowanego, długiego i kosztownego, można było opublikować to, co dziś opublikowano, od ręki. Niepotrzebny był cały ten teatr. W tym sensie szok. Poza tym zobaczyłem wszystko to, co już wiedzieliśmy.

Czytaj też: Zarobki w NBP ujawnione. Mamy pełną tabelę z wykazem stanowisk. Ile zarabia Martyna Wojciechowska?

Nie szokują pana zarobki dyrektora komunikacji, czyli 49 tys. zł miesięcznie brutto? Dziś tę funkcję pełni Martyna Wojciechowska.

Dzisiaj w NBP jest 12 departamentów. Dwa z nich, czyli departament promocji i komunikacji, oraz departament wydawnictw nie należą według mnie do tych strategicznych. To są departamenty pomocnicze. W związku z tym dyrektorzy tych dwóch departamentów powinni być opłacani zdecydowanie niżej niż dyrektorzy pozostałych 10 departamentów, które są fundamentalne dla banku centralnego.

Powiem więcej, gdy mówimy o dwóch paniach dyrektorkach, czyli Martynie Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik, to akurat płacę pani Sukiennik na stanowisku dyrektora gabinetu prezesa uważam za właściwą. Dyrektor gabinetu prezesa ma bardzo dużo obowiązków, bo pracuje praktycznie 24 godziny na dobę. Musi ustalać wyjazd do Europejskiego Banku Centralnego, 16 oddziałów banku, zarządzać spotkaniami prezesa, przygotowuje prace zarządu. Natomiast zarobki dyrektor departamentu promocji to nieporozumienie. Obowiązki, które polegają m.in. na spisywaniu tego, kto pójdzie do jakiej redakcji, to nie jest chyba wymagająca praca.

Zarobki Martyny Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik w NBPZarobki Martyny Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik w NBP Fot. NBP

Dyrektor departamentu zarządzania ryzykiem finansowym zarabia 28 tys. złotych, czyli prawie dwa razy mniej niż dyrektor działu komunikacji.

To jest absolutnie sytuacja niewłaściwa. To jest zwykłe horrendum. Nie znajduję na to żadnego, absolutnie żadnego wytłumaczenia. To powinno wyglądać odwrotnie. 10 departamentów strategicznych powinno mieć pensję na poziomie nawet tych 50 tys. złotych miesięcznie. Natomiast dyrektorzy od promocji, komunikacji i wydawnictw powinni zarabiać najmniej, czyli wspomniane 28 tys. złotych.

Zastanawia mnie też liczba doradców prezesa. Jest ich ośmiu plus dyrektor gabinetu i dwóch zastępców. W sumie pensje 11 osób zatrudnionych w gabinecie prezesa kosztują rocznie ponad 2,5 mln złotych brutto. To jest uzasadnione?

Jeżeli chodzi o liczbę doradców to tutaj bym nie dyskutował. Niech prezes sam o tym decyduje. Ja pracowałem z dwoma prezesa NBP, czyli Leszkiem Balcerowiczem i Sławomirem Skrzypkiem, każdy z nich miał od ośmiu do 10 doradców. Tylko, uwaga, dostawali oni według mojej wiedzy nie więcej niż 10 tysięcy złotych miesięcznie. 

Pan jako członek Rady Polityki Pieniężnej zarabiał 28 tys. złotych brutto miesięcznie. Prawie dwa razy mniej niż dziś szefowa komunikacji w NBP.  

Tyle też zarabiał za moich czasów wiceprezes NBP, bez premii i dodatków. Dodam, że w radzie studiowaliśmy w miesiącu prawie tysiąc stron trudnych liczb i statystyk. To nie była literatura piękna. 

Przeciwnicy ujawnienia zarobków, w tym m.in. prezes, mówili, że ujawnienie danych zagraża bezpieczeństwu, a po drugie, że trudniej będzie teraz o fachowców w NBP. Będzie trudniej?

Fachowcy nie przyjdą, ale nie dlatego, że będą ujawnione, tylko dlatego, że są źle ustawione płace. Okazuje się, że z powodu jednej pani mamy w Polsce problem. Już wiem, dlaczego NBP strzegł jak tajemnicy tych informacji o zarobkach. Płace w NBP są nieracjonalnie ustawione, niewłaściwa struktura tych wynagrodzeń może być zniechęcająca do napływu najlepszych analityków do NBP.

A wizerunkowo?

Bardzo niedobrze to wygląda. NBP jest bankiem centralnym i powinien kształtować dobre praktyki, a dziś jest odwrotnie. Żeby było jasne, ja osobiście nic nie mam do pani Martyny Wojciechowskiej, mnie ona nie interesuje. Mnie interesuje pensja dyrektora komunikacji. Proszę zobaczyć na stronie NBP, jakie obowiązki ma szef tego działu. Te obowiązki są opisane w dwóch linijkach, a dodatkowo te obowiązki same z siebie spełniają poszczególne organy banku, takie jak RPP. Pozostali dyrektorzy mają dużo więcej, znacznie ważniejszych zadań. Niektórzy nawet po dwanaście obowiązków.   

MIECZYSŁAW MICHALAK

Prof. Marian Noga, od 2004 do 2010 członek Rady Polityki Pieniężnej.

Zobacz wideo