Rząd precyzuje "piątkę Kaczyńskiego". Jej koszt to nawet ponad 40 mld zł

W piątek w Sejmie rzecznik rządu Joanna Kopcińska i szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk tłumaczyli szczegóły tzw. "piątki Kaczyńskiego". Wyliczano, że wydatki budżetowe na wszystkie obietnice prezesa PiS mogą wynieść nawet ponad 40 mld zł.
Zobacz wideo

500 plus na pierwsze dziecko

Jak zapewniali w Sejmie Kopcińska i Dworczyk, pieniądze na 500 plus dla pierwszego dziecka będą wypłacane już od lipca. Choć ten termin już się pojawiał w przestrzeni publicznej, nie było wyjaśnione, czy od lipca dopiero będą przyjmowane wnioski, czy już środki będą trafiać do rodzin. Na konferencji zapewniono, że już na początku drugiej połowy roku świadczenie będzie wypłacane.

Nie wiadomo na razie, od kiedy będzie możliwe składanie wniosków. Na pewno sam proces wnioskowania o świadczenie się nie zmieni - nadal wnioski można będzie składać w gminie, listownie lub przez internet.

Jak wyliczano na konferencji, rozszerzenie programu 500 plus będzie oznaczało konieczność znalezienia w budżecie dodatkowych 18,5 mld zł.

"Emerytura Plus"

Dworczyk i Kopcińska zapewniali także podczas konferencji, że zapowiedziane "trzynastki" w wysokości 1100 zł brutto będą wypłacane wszystkim emerytom i rencistom, niezależnie od wieku czy wysokości aktualnie otrzymywanego świadczenia. Pieniądze mają trafić także do beneficjentów obowiązującego od dziś świadczenia Mama 4 Plus. - Nie trzeba będzie składać dodatkowych wniosków, wszystko załatwi ZUS - zapewniał Michał Dworczyk.

Jeżeli w kolejnej kadencji PiS będzie miało większość, będziemy chcieli aby świadczenie było wypłacane także w kolejnych latach

- mówił szef KPRM.

"Trzynastki" mają być w tym roku wypłacane od maja. Mają kosztować budżet państwa 9-10 mld zł.

Zerowy PIT dla młodych

Uściślono także kwestię stawki PIT 0 proc. dla osób do 26. roku życia. Okazuje się, że będzie ona obowiązywała w miejsce stawki 18 proc. To oznacza, że jeśli ktoś będzie "wpadał" w drugi próg podatkowy (czyli jego dochód roczny wyniesie ponad 85 528 zł), to od nadwyżki zapłaci podatek 32 proc.

Stawka PIT 0 proc. będzie obowiązywała wyłącznie dla płatników PIT-37, czyli osiągających przychody z tytułu m.in. umów o pracę. Młodzi przedsiębiorcy nie będą mogli liczyć na podobną preferencję, dlatego, jak zapewniono podczas konferencji, rząd nie obawia się, że firmy będą po wprowadzeniu nowych reguł przepisywane na dzieci.

Zwolnienie z podatku dochodowego dla części osób do 26. roku życia ma kosztować 2-3 mld zł.

Obniżka PIT

Podobnie, planowana obniżka stawki PIT do 17 proc. będzie obowiązywała wyłącznie dla pierwszego progu podatkowego, dziś wynoszącego 18 proc. Nie są planowane żadne zmiany w poziomie stawki PIT dla drugiego progu podatkowego. 

Kopcińska i Dworczyk poinformowali też, że koszty uzyskania przychodu, dziś wynoszące 1335 zł, pójdą w górę o "co najmniej 100 proc.".

To będzie oznaczało, razem ze spadkiem PIT do 17 proc., między 600 a 1000 zł rocznie więcej w kieszeni podatnika

- wyliczał szef KPRM.

Wyższe koszty uzyskania przychodu oraz niższe podatki dochodowe to dla budżetu koszt 7-10 mld zł - poinformowano na konferencji.

Odtworzenie lokalnych połączeń autobusowych

Na konferencji wyjaśniono także, że rząd nie planuje odtworzenia państwowego PKS. To gminy i powiaty mają organizować przetargi dla przewoźników. Rząd chce natomiast dofinansowywać kursy na nierentownych liniach i w nierentownych godzinach - 60-80 gr do tzw. wozokilometra.

Koszt przywrócenia lokalnych połączeń autobusowych, według wyliczeń Dworczyka, wyniesie 800 milionów złotych rocznie.

Kiedy ustawy, skąd pieniądze?

Kopcińska i Dworczyk zapewniali, że w planach jest, aby wszystkie rozwiązania z "piątki Kaczyńskiego" zostały uchwalone do drugiej połowy września. Informowali, że prace już się toczą, a projekt dotyczący dofinansowań na odtworzenie połączeń PKS jest już "prawie gotowy". 

Nie wykluczamy, że będziemy wnioskować o dodatkowe posiedzenia Sejmu

- mówił szef KPRM. Dworczyk twierdził także, że pieniądze na nowe rozwiązania są, bo PiS "zlikwidował lukę VAT", a "gospodarka dynamicznie się rozwija dzięki reformom PiS".

Nie będzie potrzebna nowelizacja tegorocznego budżetu. Wystarczą przesunięcia wewnątrz obowiązującej ustawy budżetowej

- zapewniał też szef KPRM. Nie potrafił jednak wskazać, na co z tego powodu w tegorocznym budżecie będzie mniej pieniędzy niż pierwotnie zaplanowano. Oznajmił, że wyjaśni to 5 marca minister finansów Teresa Czerwińska.

Także 5 marca poznamy dokładne terminy dla wszystkich rozwiązań z "piątki Kaczyńskiego", oraz więcej ich szczegółów.

Łącznie wszystkie przedwyborcze plany rządu mogą kosztować nawet ponad 40 mld zł.