Porozumienie z UE odrzucone. Jutro brytyjski parlament zagłosuje nad twardym brexitem

Daniel Maikowski
Zgodnie z przewidywaniami brytyjski parlament po raz kolejny odrzucił porozumienie z Unią Europejską ws. brexitu. Porażka rządu Theresy May oznacza, że w środę posłowie zagłosują nad wyjściem z UE bez umowy.
Zobacz wideo

Porozumienie z Unią Europejską odrzucone. Za umową ws. brexitu opowiedziało się 242 posłów, 391 było przeciw. To już kolejna dotkliwa porażka Theresy May w tzw. "meaningful vote", co stawia pod znakiem zapytaniem przyszłość brytyjskiej premier.

Co dalej? Zgodnie z nakreślonym przez rząd harmonogramem w środę odbędzie się kolejne głosowanie. Tym razem nie będzie ono jednak dotyczyć umowy z UE, ale opuszczenia wspólnoty bez żadnego porozumienia, czyli  twardego brexitu. W swoim wystąpieniu po dzisiejszym głosowaniu premier Theresa May podkreśliła, że w czasie jutrzejszego głosowania nie będzie obowiązywać dyscyplina partyjna.

Jeśli i to głosowanie nie przyniesie rozstrzygnięcia, pod głosowanie zostanie poddany wniosek o przesunięcie daty brexitu. Na takie rozwiązanie musi się jednak zgodzić też Bruksela. Theresa May będzie miała na przekonanie UE zaledwie dwa tygodnie, gdyż na ten moment ostateczną datą graniczną w sprawie brexitu jest wciąż 29 marca.

W dzisiejszym wystąpieniu Theresa May zaznaczyła, że przesunięcie daty brexitu nie rozwiąże problemu, a brytyjski parlament wciąż będzie musiał podjąć decyzję, co dalej.

Donald Tusk stawia warunki

Dzisiejsze głosowanie skomentował już Donald Tusk. Szef Rady Europejskiej wyraził rozczarowanie odrzuceniem umowy przez brytyjski parlament. Zaznaczył również, że Unia Europejska zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby wypracować porozumienie.

"Dzisiejsze głosowanie zwiększa prawdopodobieństwo brexitu bez umowy" - podkreślił  Tusk. Ostrzegł też, że UE może zgodzić się na przesunięcie terminu brexitu, ale tylko wtedy, gdy Wielka Brytania w odpowiedni sposób uzasadni swój wniosek.

Kalendarz BrexituKalendarz Brexitu Marta Kondrusik

Dlaczego brytyjski parlament znów odrzucił umowę z UE?

Kością niezgody między Wielką Brytanią i Unią pozostaje tzw. backstop, czyli irlandzki bezpiecznik. To zapis, który gwarantuje, że po brexicie nie powrócą kontrole pomiędzy Irlandią Północną a Irlandią. Jednak by to było możliwe, Wielka Brytania musi pozostać w unii celnej do czasu podpisania nowej umowy handlowej z Brukselą. Zwolennicy brexitu obawiają się, że taka sytuacja będzie się utrzymywać w nieskończoność.

W poniedziałek wieczorem premier Theresa May oraz szef Komisji Europejskiej ogłosili przełom ws. backstopu, który miał zapewnić sukces rządu w dzisiejszym głosowaniu.

Uzyskaliśmy prawnie wiążące zmiany - dokładnie to, czego oczekiwał od nas parlament. Co jest jasne, uzgodniliśmy, że mechanizm backstopu nie może być trwały i będzie jedynie tymczasowy

- podkreśliła Theresa May.

Bardzo szybko kubeł zimnej wody na głowę brytyjskiej premier wylał jednak prokurator generalny Geoffrey Cox, który stwierdził, że nowe rozwiązania nie eliminują ryzyka  bezterminowego backstopu. "Ryzyko prawne pozostaje niezmienione" - podkreślił Cox.

W przełom w negocjacjach nie uwierzyli również posłowie opozycji oraz rządzącej Partii Konserwatywnej, co najlepiej odzwierciedla wynik dzisiejszego głosowania.

Więcej o: