Nowe przepisy Parlamentu Europejskiego mogą utrudnić budowę Nord Stream 2

Europosłowie z komisji przemysłu i energii poparli zmiany w przepisach, które mają utrudnić powstanie Nord Stream 2. Polska i większość krajów naszego regionu uważa, że gazociągu po dnie Bałtyku, z Rosji do Niemiec jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego Unii.
Zobacz wideo

Nord Stream 2 może napotkać kłopoty

Dzisiejsza decyzja europosłów przybliża wejście w życie znowelizowanej dyrektywy gazowej. Europosłowie z komisji energii i przemysłu zatwierdzili ustalenia negocjatorów w tej sprawie. Wcześniej zaakceptowali je także ambasadorowie unijnych krajów. To kolejny krok na drodze do ostatecznego zatwierdzenia nowelizacji dyrektywy gazowej i wejścia w życie zmian. Teraz dokument trafi na sesję plenarną Parlamentu Europejskiego, co nastąpi w przyszłym miesiącu i jeśli wtedy uzyska akceptację, wtedy formalnie i ostatecznie zatwierdzą go unijni ministrowie. Proces legislacyjny zakończy się wraz z publikacją w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Oczekuje się, że nastąpi to jeszcze w tym półroczu. To ważne, bo czas odgrywa istotną rolę.

Czytaj też: "WSJ": Amerykanie przygotowują sankcje za Nord Stream 2. "Dlaczego karmicie bestię"

Znacznie decyzji komisji PE

- My właśnie mamy rozdzielenie właścicielskie wewnątrz Unii, przejrzyste taryfy, nie możemy stosować dyskryminacyjnych cen, co jest bardzo ważne. Przecież Nord Stream 1 nie był poddany takiemu reżimowi prawnemu. Jeśli coś mogliśmy uzyskać dzięki regulacji, to właśnie to uzyskaliśmy - powiedział europoseł Jerzy Buzek. Przewodniczący komisji zastrzegł, że nie oznacza to, iż Parlament Europejski popiera Nord Stream 2, jeśli powstanie. Były premier podkreślił, że jednoznacznie ocenia negatywnie tę inwestycję. "Uważamy, że zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy i wprowadziliśmy duże utrudnienia dla monopolisty" - dodał.

Nowelizacja dyrektywy gazowej nie jest tak rygorystyczna jak początkowo planowano. Niektóre propozycje podczas negocjacji złagodzono. W konkretnym przypadku Nord Stream 2 stosowanie unijnych przepisów ma być ograniczone tylko do wód terytorialnych Niemiec. Natomiast regulacje dotyczące pozostałej części rurociągu na dnie Morza Bałtyckiego zostaną uzgodnione podczas negocjacji Berlina z Moskwą. Rola Komisji Europejskiej w tym procesie została wzmocniona i jeśli ustalenia nie będą zgodne z unijnym prawem, to może ona odmówić akceptacji i przejąć rokowania.

Europoseł Zdzisław Krasnodębski obawia się, że konsorcjum budujące drugą magistralę Gazociągu Północnego znajdzie sposób na ominięcie przepisów. Przyznał jednak, że zgoda w Unii była możliwa jedynie na znowelizowaną dyrektywę w obecnym kształcie. "Uważam, że to jest osiągnięcie, że tę nowelizację udało się przeprowadzić" - skomentował europoseł. Przywołał jednak pojawiające się ostatnio informacje o możliwym podziale gazociągu. "Komisja zapewniała mnie, że to jest niemożliwe, żeby na przykład podzielić gazociąg i tylko zastosować prawo europejskie do ostatnich 12-stu mil, czyli wód terytorialnych Niemiec, ale słyszymy, że to jest dość prawdopodobne" - dodał.

To nie koniec prac

W przyszłym miesiącu znowelizowana dyrektywa trafi na sesję plenarną Parlamentu Europejskiego i jeśli wtedy uzyska akceptację, formalnie i ostatecznie zatwierdzą ją później unijni ministrowie. Proces legislacyjny zakończy się wraz z publikacją w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Oczekuje się, że nastąpi to jeszcze w tym półroczu. To ważne, bo czas odgrywa istotną rolę. Przeciwnicy Nord Stream 2 chcieli, by unijne przepisy objęły tę inwestycję jeszcze przed jej sfinalizowaniem co jest planowane na koniec roku

Więcej o: