Ropa naftowa nie kosztowała tak dużo od miesięcy. Ceny na rynkach podbijają walki w Libii i OPEC+

Notowania ropy naftowej w poniedziałek szły wyraźnie w górę. W części można je wytłumaczyć wybuchem starć w Libii, która jest pogrążona w chaosie od czasu obalenia Muammara Kaddafiego. Ale ropa po cichu idzie w górę już od dłuższego czasu i stoi za tym głównie OPEC+.
Zobacz wideo

Od kilku dni w Libii wznawia się konflikt zbrojny. Grupa nazywająca siebie Libijską Armią Narodową prowadzi ofensywę w okolicach stolicy kraju, Trypolisu, w tym na międzynarodowym lotnisku, które z powodu ostrzału zostało zamknięte. W wyniku walk zginęło kilkadziesiąt osób.

W Libii walki, ropa drożeje

Starcia nie odbywają się w bezpośrednim sąsiedztwie pól naftowych, ale istnieje ryzyko, że jeśli będą trwać dłużej, spowodują zakłócenie dostaw. Tego obawiają się inwestorzy i dlatego właśnie ropa naftowa w poniedziałek wyraźnie drożeje - o blisko 2 proc. - bo może być jej na rynku mniej. Libia produkuje około milion baryłek ropy dziennie, około 40 proc. tego wydobycia jest pod kontrolą Libijskiej Armii Narodowej, która próbuje obalić władze w Trypolisie.

Amerykańska ropa typu WTI jest notowana po ponad 64 dolary za baryłkę i była najdroższa od listopada ubiegłego roku. Jeszcze nieco ponad tydzień temu było to poniżej 60 dolarów, a na początku stycznia poniżej 50 dolarów za baryłkę.

Notowania ropy naftowej typu WTINotowania ropy naftowej typu WTI źródło: investing.com


Notowana w Londynie ropa typu Brent, która jest globalnym punktem odniesienia na rynku tego surowca, kosztuje ponad 70 dolarów za baryłkę, drożejąc w poniedziałek nieco mniej wyraźnie, bo o 1 proc. Na początku stycznia cena na rynkach była poniżej 60 dolarów za baryłkę.

Notowania ropy naftowej typu BrentNotowania ropy naftowej typu Brent źródło: investing.com

OPEC+ chce droższej ropy

Od początku roku europejska ropa zdrożała o około 30 proc., a amerykańska o około 40 proc. To nie stało się w okamgnieniu. Ceny rosną powoli i na pewno cieszy to kartel OPEC, który wydobywa około połowę ropy na świecie. To, co dzieje się w Libii, jest w tym momencie pretekstem, który dokłada się do wielu innych czynników, zwiększających niepewność na rynkach, jak problemów w Wenezueli czy Iranie. Według ekspertów Commerzbanku, na których powołuje się portal investing.com, ewentualne przerwy w dostawach, mogą wywierać nacisk na Arabię Saudyjską, by awaryjnie zwiększyła wydobycie.

Tak naprawdę Arabii Saudyjskiej, która jest nieformalnym liderem OPEC, zależy na tym, by ropa naftowa drożała. Z tego powodu, po głębokich spadkach cen przed kilku laty, kartel porozumiał się w sprawie ograniczenia wydobycia. Początkowo niespecjalnie to działało, ale w końcu ceny odbiły. Porozumienie jest regularnie przedłużane, a w rozmowach bierze zwykle udział także Rosja, która nie jest członkiem OPEC. Najbliższe spotkanie w tej sprawie w ramach tzw. OPEC+ planowane jest na czerwiec, ale wskazówki co do decyzji, czy dalej ciąć produkcję, mogą zostać przygotowane na technicznych rozmowach miesiąc wcześniej.

Co z cenami na stacjach paliw?

Cena ropy naftowej to oczywiście jeden z głównych czynników wpływających na ceny paliw na polskich stacjach benzynowych. To, czy i jak szybko wzrost na globalnych rynkach przełoży się na koszt tankowania, zależy od cen na rynku hurtowym, czyli tych, po jakich sprzedawcy, Orlen i Lotos, sprzedają paliwo do detalu. Ceny hurtowe jednak nie zawsze idą w tym samym tempie, co notowania rynkowe, i dalej ich zmiany nie są błyskawicznie przekładana na rynek detaliczny.

W minionym tygodniu mieliśmy podwyżki cen paliw na stacjach. Jak wyliczają eksperci firmy BM Reflex, benzyna 95 (według stanu na 4 kwietnia) podrożało o około 8 groszy na litrze i średnio kosztowała 5,06 zł – najwięcej od października ubiegłego roku. Diesel podrożał o 5 groszy, do 5,15 zł za litr i był najdroższy od listopada.

Zobacz wideo
Więcej o: