Budowa kilku ekspresówek wisi na włosku. GDDKiA może wypowiedzieć umowy włoskim firmom "na dniach"

Włoskie firmy budujące kilka odcinków dróg ekspresowych mogą stracić kontrakty. GDDKiA nakazała "natychmiastowe podjęcie prac", jednak na części dróg ma dochodzić jedynie do "pozorowania" robót - donosi Rzeczpospolita.
Zobacz wideo

Salini oraz Impresa Pizzarotti, dwie włoskie firmy zaangażowane w budowę kilku odcinków dróg ekspresowych mogą wkrótce stracić kontrakty. Jak informuje "Rzeczpospolita" GDDKiA traci cierpliwość i "na dniach" może podjąć stanowcze kroki. Włosi w połowie marca otrzymali bowiem "wezwanie do natychmiastowego podjęcia prac" związane z zakończeniem zimowej przerwy. Dyrekcja stawia sprawę jasno: jeśli tego nie zrobią, "w ciągu najdalej miesiąca kontrakty zostaną zerwane."

Tymczasem inspekcje miały wykazać, że na części odcinków włoskie firmy budowlane "jedynie pozorują roboty". 

Ceny materiałów i robót w górę

Jeszcze zimą istniały obawy, że włoskie firmy budujące drogi mogą nie wrócić do prac wiosną. Giganci tacy jak Salini Impregilo oraz Impresa Pizzarotti mieli żądać od GDDKiA dodatkowych pieniędzy. Swoje roszczenia tłumaczą znaczącym wzrostem kosztów - cen materiałów i robocizny. Jan Krynicki, rzecznik GDDKIA, stwierdził, że żaden koncern "nie może żądać dodatkowych pieniędzy, bo to niezgodne z kontraktem". Firma Impresa Pizzarotti zażądała tymczasem dodatkowych 766 mln, a Salini Impregilio 449 mln - twierdzi Dyrekcja. 

Mapa inwestycji niektórych włoskich firm budowlanychMapa inwestycji niektórych włoskich firm budowlanych Ilustracja: Marta Kondrusik, dane: GDDKiA

Czytaj też: Ruszyła przebudowa krajowej "jedynki" między łódzkim a śląskim. Kierowców czekają utrudnienia

Adrian Furgalski, ekspert ds. infrastruktury, w rozmowie z naszą redakcją zauważył, że włoskie firmy budowlane godziły się na "rażąco niskie ceny" zapewniając jednocześnie, że "dysponują wiedzą, sprzętem, i pracownikami". Później często zwracały się o pomoc w wypełnieniu kontraktów do podwykonawców. 

GDDKiA podkreśla, że każdy wykonawca podpisując kontrakt godził się na zawarte w nich warunki. Dyrekcja podkreśla, że na etapie przetargów, firmy zabiegały o zlecenia, a niskie ceny tłumaczyły własnym tzw. know-how. 

Zobacz wideo
Więcej o: