Angela Merkel daje cień nadziei Theresie May. "Opóźnienie brexitu tak krótkie, jak to możliwe"

Theresa May jedzie do Brukseli prosić unijnych liderów o wydłużenie brexitu do 30 czerwca. Może się okazać, że będą oni głosować za późniejszą datą, nauczeni doświadczeniem i realiami brytyjskiej polityki. Być może brytyjskiej premier pomoże kanclerz Niemiec, Angela Merkel.
Zobacz wideo

Liderzy krajów unijnych spotykają się w środę na nadzwyczajnym szczycie Rady Europejskiej. Donald Tusk zwołał go w celu uzgodnienia warunków, a w tym momencie przede wszystkim terminu brexitu. Na razie domyślną datą jest 12 kwietnia.

Brexit na szczycie w Brukseli

Theresa May oczywiście też pojawi się na szczycie. Będzie prosić o przedłużenie art. 50 Traktatu o Unii Europejskiej (który dotyczy możliwości wyjścia ze Wspólnoty), czyli o opóźnienie brexitu. Chciałaby, by nową datą stał się 30 czerwca - napisała to w oficjalnym liście do Donalda Tuska w ubiegłym tygodniu - z zastrzeżeniem, że jeśli Izba Gmin ratyfikuje umowę z UE, to do formalnego rozwodu dojdzie wcześniej.

Problem w tym, że państwa unijne muszą się na to zgodzić, a z doniesień śledzących wydarzenia w Brukseli dziennikarzy wynika, że część z nich optuje za dłuższym opóźnieniem. Mowa jest o grudniu, albo nawet o marcu przyszłego roku. Sam szef Rady Europejskiej miał wyjść z koncepcją "flextension", czyli elastycznego wydłużenia brexitu o rok, z możliwością wcześniejszego wyjścia, jeśli Wielka Brytania wcześniej zatwierdzi umowę brexitową. Oficjalnie poinformował o tym we wtorek przed szczytem (choć nie użył tego chwytliwego określenia).

Premier May może czekać nieprzyjemna reakcja - być może nie tylko polityczna - jeśli wróci do Londynu z terminem późniejszym niż wnioskowany. Wielu posłów, w tym członków jej własnej Partii Konserwatywnej, chce jak najszybciej wyjść z UE, część z nich dopuszcza nawet opcję twardego brexitu.

Angela Merkel: brexit najszybciej, jak się da

Jednak tuż przed rozpoczęciem szczytu Angela Merkel tak jakby dała Theresie May cień nadziei.

- Przedłużenie powinno być tak krótkie, jak to możliwe, ale powinno dawać nam pewien poziom spokoju, byśmy nie musieli co dwa tygodnie wracać do tej sprawy" - powiedziała kanclerz Niemiec w Bundestagu. Dodała, że będzie popierać opóźnienie brexitu o "kilka miesięcy". Miała też dodać, jak podaje IAR, że odpowie pozytywnie na brytyjskie prośby o przedłużenie brexitu, nawet do trzydziestego czerwca, pod warunkiem zapewnienia sprawnego działania unijnych instytucji i zobowiązania Londynu do konstruktywnego uczestnictwa w unijnych decyzjach. Pozytywne przede wszystkim jest to, że Merkel wierzy, że uda się osiągnąć porozumienie w sprawie przedłużenia i uniknąć twardego brexitu.

Zapowiedziała też, że jeszcze przed szczytem spotka się z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, by wypracować wspólne stanowisko, tak by uniknąć możliwych starć w trakcie negocjacji między wszystkimi państwami unijnymi. Francuski lider wcześniej okazywał szczególne, na tle innych krajów UE, zniecierpliwienie impasem, który tworzą brytyjscy politycy.

Jeśli do 12 kwietnia termin nie zostanie wydłużony, to teoretycznie Wielka Brytania wyjdzie z UE w najbliższy piątek tuż po północy, z umową określającą warunki tego wyjścia lub bez niej. W tym momencie w grę wchodzi w zasadzie tylko ten drugi scenariusz, czyli twardy brexit, bo parlament w Londynie nie zaakceptował i nie ratyfikował wspomnianej umowy z UE, wynegocjowanej wcześniej przez brytyjską premier.

Izba Gmin już trzy razy głosowała przeciwko tej umowie. Premier chce się upewnić, że uda się wypracować kompromis, który będzie do przyjęcia przez większość. Nie może liczyć nawet na wszystkich ze swojej partii, która zresztą i tak nie ma większości, rozmawia więc z liderem opozycji, Jeremym Corbynem. Rozmowy toczą się od kilku dni i jak na razie nie udało się osiągnąć porozumienia.

Zobacz wideo