Mieszkania drożeją szybciej, niż rosną nasze pensje

Średnio pensje w Polsce w ciągu roku urosły o kilka procent. Ale cieszyć się za bardzo nie powinni ci, którzy planują kupno mieszkania. Ich ceny wzrosły w ciągu roku bardziej niż nasze wynagrodzenia.
Zobacz wideo

Według najnowszych danych GUS przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w marcu 2019 r. wyniosło 5164,53 zł, co oznacza wzrost o 5,7 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem 2018 r. W lutym ten wzrost średnich płac był nawet jeszcze większy, bo sięgnął aż 7,6 proc. Sporo. Ale na rynku mieszkaniowym stać nas nadal na bardzo niewiele.

Z wyliczeń portalu aleBank.pl wynika, że średnia pensja (tu już uwzględniono jej wysokość netto) wystarczała w 2018 roku na zakup niecałych 0,68 metrów kwadratowych mieszkania. To odrobinę mniej niż rok wcześniej, gdy średnia sugerowała możliwość zakupu za miesięczne wynagrodzenie  trochę ponad 0,69 m kw. lokalu z drugiej ręki.

W największych miastach najgorzej

Niedobrze. Ale to nie jedyna smutna statystyka przygotowana przez aleBank.pl. Mieszkańców Warszawy, Krakowa i Trójmiasta stać np. za ich przeciętną pensję na ledwo nieco ponad pół metra kwadratowego mieszkania. Nie są to wyniki bardzo optymistyczne.

Ponadto w zestawieniu 17 dużych polskich miast w czterech z nich mieszkania są proporcjonalnie droższe w stosunku do pensji niż pięć lat temu. W tym gronie znajdziemy Bydgoszcz, Gdańsk, Gdynię i Katowice.

Co jest powodem tych zmian? Przede wszystkim szybko rosnące ceny mieszkań. Te w ciągu pięciu lat wzrosły  na przykład w Trójmieście o ponad 40 proc. - czytamy w opracowaniu aleBank.pl.

Mieszkań jest za mało

Dlaczego mieszkania drożeją szybciej niż nasze pensje? Powodów jest co najmniej kilka. O kluczowych można było przeczytać między innymi w analizie mBanku przygotowanej na początku roku.

Nasz rynek mieszkaniowy, zdaniem analityków tego banku, jeszcze długo będzie napędzany silnym, naturalnym popytem na mieszkania. - Po pierwsze, liczba mieszkań w Polsce w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców (w 2017 r. 371 mieszkań) jest mniejsza od średnich w Unii Europejskiej i OECD (460-480) - zauważają analitycy.

Można też mieć wiele zastrzeżeń odnośnie do ich jakości. Na jednego mieszkańca Polski przypada obecnie 1,1 izby (pokoju), podczas gdy średnia dla UE-28 to 1,7 izby, a w niektórych państwach Europy Zachodniej wskaźnik ten przekracza 2,0 izby. I niewiele tu zmieni demografia - mieszkań jeszcze bardzo długo będzie brakowało.

Niskie stopy i drogie materiały

Duży popyt na mieszkania to jednak nie jedyny powód tego, że drożeją. Ich ceny windują również niskie stopy procentowe. Przez to kredyty są relatywnie tanie - opłaca się kupować nieruchomości nie tylko dla siebie i rodziny, ale również pod wynajem. W ubiegłym roku nawet ponad połowa niedużych mieszkań w niektórych atrakcyjnie zlokalizowanych inwestycjach deweloperów w największych miastach była kupowana z myślą o wynajmie.

Zmienił się również rynek pracy w Polsce. Budowlańcom trzeba dziś płacić wyraźnie więcej niż w przeszłości. Podrożały też materiały budowlane. No i skończyły się w największych miastach dość tanie tereny pod zabudowę.

Jedną z organizacji, która działa na rzecz ochrony dzikiej przyrody jest Greenpeace. Jeśli chcesz pomóc - wpłać datek >>

embed