Nauczyciele po strajku dostają pensje. "Na opłaty nie wystarczy"

"Nauczyciel dyplomowany z całej pensji 2700 zł dostał 680 zł", "dostałam dziś 355 zł pensji". Nauczyciele pokazują, jakie wypłaty dostali w kwietniu. "Jeżeli trwający 19 dni strajk dla wielu z nas oznacza zagrożenie w tak podstawowej sprawie, jak własny dach nad głową, to jak można mówić o realnym prawie do strajku dla tej grupy zawodowej?" - pytają pedagodzy.
Zobacz wideo

Strajk nauczycieli trwał 19 dni - od 8 do 26 kwietnia. Teraz pedagodzy pokazują, jakie pensje otrzymali za kwiecień. A raczej to, co ze standardowej pensji zostało.

Nauczyciel dyplomowany z całej pensji 2700 zł dostał 680 zł, więc nawet na rachunki bieżące nie wystarczy
Dostałam 925 zł. Jestem samodzielną matką z dwójką dzieci. Niestety w żaden sposób nie chciano pomóc, nawet rozłożyć na raty długu!
Dzisiejsze przelewy moje i męża 1240 zł i 859 zł...
Dziś na koncie pojawiła się kwota 555,65 zł. Super!
Dostałam 570 zł
Właśnie przyszła moja wypłata. Straciłam 1800 zł...
Dostałem 777 zł wynagrodzenia. Ja się pytam gdzie jest dobro moich dzieci, mojej rodziny
Dostałam dziś 355 zł pensji. (...) Mój "wspaniały kraj" (czytaj: ci co się do władzy dorwali) traktuje nauczycieli jak tanią siłę roboczą. Inne zawody mogą strajkować i otrzymać wynagrodzenie, a nauczyciele nie

- to tylko niektóre z komentarzy na facebookowym profilu "Protest z wykrzyknikiem"

- Wynagrodzenie za czas strajku nauczycielom się po prostu nie należy - nie ukrywała już w pierwszych dniach strajku minister edukacji narodowej Anna Zalewska. Takie stanowisko wynika z ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.

W okresie strajku zorganizowanego zgodnie z przepisami ustawy pracownik zachowuje prawo do świadczeń z ubezpieczenia społecznego oraz uprawnień ze stosunku pracy, z wyjątkiem prawa do wynagrodzenia

- czytamy w art. 23 ust. 2 ustawy.

Tyle, że prowadzący profil "Protest z wykrzyknikiem" stoją na stanowisku, że taki przepis sprawia, że prawo do strajku jest dla nauczycieli de facto fikcją.

Jeżeli trwający 19 dni strajk dla wielu z nas oznacza zagrożenie w tak podstawowej sprawie, jak własny dach nad głową, to jak można mówić o realnym prawie do strajku dla tej grupy zawodowej? W dodatku w praktyce jesteśmy pozbawieni możliwości zawierania porozumień postrajkowych. Takie umowy są powszechną praktyką w strajkujących zakładach pracy, których właściciel często rezygnuje z prawa potrącenia wynagrodzenia za okres strajku

- czytamy. - Nawet komornik musi zostawić człowiekowi minimum socjalne. Żyjemy tak naprawdę w kraju, gdzie człowiek prawa ma tylko napisane na papierze - wtóruje inna internautka, choć pojawiają się też głosy przeciwne - że prawo było jasne już przed strajkiem.

Czytaj też: Andrzej Duda: "Nauczyciel nie zarabia godnie". Zdradza, dlaczego jego żona nie wsparła strajku

Potrącenie na raty albo pieniądze z funduszu

W niektórych szkołach możliwe było zawnioskowanie o rozłożenie potrącenia wynagrodzenia na raty. Ale - jak raportują nauczyciele - nie we wszystkich, albo czasu na złożenie stosownego wniosku było bardzo niewiele. 

Nauczyciele być może będą mogli liczyć także na środki z funduszu strajkowego ZNP oraz społecznego funduszu strajkowego. Na funduszu społecznym na koniec kwietnia było już blisko 8 mln zł. Te pieniądze wystarczą na wsparcie w wysokości 500 zł dla ok. 16 tys. nauczycieli. "Niewiele - skoro w strajku uczestniczyło nawet 600 tys." - pisze komitet w swoim komunikacie informując, że wzór wniosku o wypłatę opublikuje najpóźniej 10 maja, a pomoc obejmie tylko osoby, które: nie należą do związków (te zapowiadają własną pomoc), strajkowały minimum 9 dni, nie dostały wynagrodzenia za czas strajku i znalazły się w trudnej sytuacji materialnej.

Komitet apeluje jednocześnie o dalsze wpłaty dla strajkujących. Sugeruje też akcję "Zamiast kwiatka", polegającą na wpłatach na społeczny fundusz strajkowy środków, które byłyby przeznaczone na kwiaty dla nauczycieli na koniec roku szkolnego.

Niektóre samorządy wypłacą pełne pensje?

Warto też przypomnieć, że samorządy w wielu miejscach w Polsce już wskazywały, że "obejdą" przepisy zakazującą wynagradzania strajkujących nauczycieli - wypłacając nauczycielom np. nagrody lub dodatki do nauczycielskiej pensji. Zobowiązali się do tego m.in. prezydenci Gdańska, Wrocławia i Warszawy. Rząd stoi natomiast na stanowisku, że wypłaty rekompensat finansowych są niezgodne z prawem. Mówiła o tym w RMF FM Beata Kempa, minister ds. pomocy humanitarnej i uchodźców.

Z kolei adwokat dr Artur Rycak, partner zarządzający w Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR, w rozmowie z Gazeta.pl mówił, iż "jest możliwość, przyjmowana też w orzecznictwie Sądu Najwyższego, że można w trakcie sporu lub podczas jego zakończenia podpisać porozumienie zbiorowe".

Takie porozumienia mogą być różnorakiej treści i mogą zawierać zobowiązanie, że pracownikom zapewni się wynagrodzenie lub rekompensatę za czas strajku

- uważa dr Rycak.

Działajmy razem na rzecz zapobiegania plastikowej epidemii. Jeśli chcesz pomóc - wpłać datek >>

embed
Zobacz wideo