Mateusz Morawiecki o teście przedsiębiorcy pisze już wielkimi literami. I powtarza, że go nie będzie

"Sprawa ciągle wywołuje emocje" - pisze premier o teście przedsiębiorcy. W czwartkowej "Rzeczpospolitej" ukazały się kolejne teksty na ten temat i wezwanie, by rząd jasno określił swoje stanowisko. Mateusz Morawiecki powtarza, że rząd nie zamierza testu wprowadzać.
Zobacz wideo

Mateusz Morawiecki chce najwyraźniej uciąć spekulacje dotyczące testu przedsiębiorcy. Zakomunikował to bardzo dobitnie - bo wielkimi literami - we wpisie na Twitterze, opublikowanym jeszcze przed 7:00 rano, przed wylotem do Brukseli.

Premier Morawiecki o teście przedsiębiorcy

"Jeszcze zanim wystartuję, chcę jasno powiedzieć, bo widzę, że sprawa ciągle wywołuje emocje: NIE BĘDZIE ŻADNEGO TESTU PRZEDSIĘBIORCY" - napisał premier.

W czwartek do tematu wróciła "Rzeczpospolita". Opublikowała m.in. list samozatrudnionego. "Jestem jednym z pierwszych do odstrzału i jestem po prostu tak przerażony, że nie mogę spać po nocach" - pisze w nim mikroprzedsiębiorca. Opisuje też, co oznaczałoby dla niego wejście w życie takiego tekstu. "Natychmiast tracę możliwość zarabiania i tzw. płynność finansową" - przedstawia swoje obawy autor listu.

"Rzeczpospolita" opublikowała też rozmowę z wiceprzewodniczącym Federacji Przedsiębiorców Polskich Mariuszem Korzebem, który podkreśla szkodliwość ewentualnego wejścia w życie nowych przepisów i mówi, że "jeden kontrahent nie musi oznaczać, że ktoś chce oszukiwać państwo czy oszczędzać na podatkach". Gazeta w redakcyjnym komentarzu wezwała premiera, by określił "jasno, jaka jest polityka rządu w tej kwestii", pisząc, że "poszczególni ministrowie przedstawiają opinii publicznej sprzeczne informacje".

Zamieszanie z testem przedsiębiorcy

Test przedsiębiorcy to pomysł, który rząd zasygnalizował w połowie kwietnia, prezentując tzw. Aktualizację Planu Konwergencji. W pierwotnym zamyśle chodziło o to, by mikro-firmy, pracujące najczęściej na rzecz jednego podmiotu, nie mogły korzystać z podatku liniowego. Zdaniem resortu finansów takie prowadzenie działalności gospodarczej jest fikcją, która ma na celu unikanie wyższych podatków. Rząd wolał, by "niby-przedsiębiorcy" rozliczali się według stawki 19- lub 32-procentowej. Musieliby też płacić wyższe składki ZUS. Samozatrudnieni to często specjaliści czy menedżerowie

Najpierw rząd z pomysłu się wycofał, ale potem "Rzeczpospolita" napisała, że usunął jedynie drażliwe nazwy z projektu ustawy pozostawiając te same mechanizmy. Wątpliwości wracały kilka razy, a przedstawiciele rządu przynajmniej kilka razy zaprzeczali, by mieli zamiar pomysł testu wprowadzić jednak w życie. Premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że testu przedsiębiorcy nie będzie na początku maja. W tej sprawie przedsiębiorców kilka razy uspokajała też minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz. Zrobiła to na przykład w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną", podkreślając, że nie będzie "żadnych nowelizacji prawa zmierzających do tego, by weryfikować 'autentyczność' przedsiębiorców"

Eksperci jednak wysuwali obawy, że kontrole i tak można przeprowadzać - wystarczy sygnał do urzędów, by inaczej patrzyły na rozliczenia samozatrudnionych. Miało to miejsce w przypadku przedsiębiorców sprzedających na wynos. Przez lata płacili stawkę VAT wynoszącą 5 proc., aż do 2016 roku. Wtedy ówczesny minister finansów Mateusz Morawiecki zmienił wytyczne dla fiskusa - nakazał, by potrawy sprzedawane na wynos (np. hamburgery) zostały objęte stawką 8 proc. Teraz skarbówki domagają się od przedsiębiorców dopłat za pięć lat wstecz.

Minister finansów Teresa Czerwińska w ubiegłym tygodniu zapewniała, że rząd nie ma "najmniejszego zamiaru utrudniać prowadzenia działalności uczciwym przedsiębiorcom" oraz nie będzie podejmować działań ze skutkami wstecznymi. Minister wyjaśniała, że jej resort chce zapobiegać wypychaniu pracowników na samozatrudnienie i zmuszaniu do zakładania jednoosobowych firm. Nie powiedziała jednak, jak dokładnie będą wyglądać działania rządu w tej sprawie. Ta wypowiedź mogła zostać przez niektórych odebrana jako zapowiedź testu w innej formie.

Premier leci do Brukseli

Mateusz Morawiecki w czwartek w Brukseli weźmie udział w otwarciu polskiego centrum lobbingowego oraz w debacie o przyszłości opodatkowania w Unii Europejskiej. "Będę mówił o naszych sukcesach w ograniczaniu luki VAT i CIT" - zapowiedział premier w porannym wpisie na Twitterze.

Zobacz wideo