Bank centralny Rosji na potęgę kupuje złoto i waluty. Historia uczy, że nie wróży to nic dobrego

Rosja na potęgę skupuje złoto i zwiększa rezerwy złoto-walutowe, które w tym momencie przekroczyły już pół biliona dolarów - podaje "Rzeczpospolita". Rosyjscy eksperci sugerują, że stoją za tym obawy związane z amerykańskimi sankcjami.
Zobacz wideo

Rosja nie tylko wyprzedaje obligacje amerykańskie i zwiększa zakupy walut na rodzimym rynku, lecz także zmodyfikowała charakter rezerw, włączając do nich sporo złota, które cały czas skupuje.

W efekcie rezerwy złoto-walutowe centralnego banku Rosji osiągnęły poziom ponad 502 mld dolarów - zauważa dziennik. Tylko od początku tego roku podskoczyły one o 7 proc. i są na najwyższym poziomie od pięciu lat.

Obecnie złoto stanowi 19,1 proc. całości rezerw złoto-walutowych. Na początku czerwca wartość kruszcu w rosyjskich rezerwach szacowano na ponad 89 mld dolarów, zaś waluty obce na prawie 395 mld dolarów.

Rosja liczy się z sankcjami

Denis Lisitsyn, ekspert finansowy i dyrektor działu zarządzania aktywami w firmie inwestycyjnej ERARIUM, zauważył, że taka praktyka rosyjskiego banku może wiązać się z obawami przed amerykańskimi sankcjami.

W ten sposób Bank Centralny zabezpiecza się od działań sankcyjnych ze strony Stanów Zjednoczonych. Praktyka międzynarodowa pokazała na przykład w Iranie, że pomimo sankcji i zakazu rozliczeń w dolarach amerykańskich z tym krajem wszyscy chętnie wymieniają się z nim za złoto. Istnieje drugi powód takiej polityki - w oczekiwaniu na ogólne spowolnienie gospodarcze będzie to uzasadniony środek stabilizujący walutę krajową

- komentuje ekspert w rozmowie z rosyjskim serwisem Finance Rambler.

Zdaniem Lisitsyna jest to korzystniejsze dla Rosji niż kupowanie zagranicznych np. amerykańskich i europejskich papierów wartościowych. Uważa ponadto, że przy malejących rezerwach złota jego cena będzie rosnąć.

Zakupy złota, a konflikty zbrojne

Warto zauważyć, że kumulacja rezerw złoto-walutowych w centralnym banku Rosji jest też praktyką, która jak pokazuje historia, wiąże się także z polityką wojenną Federacji.

Jak zauważa "Rzeczpospolita", podobne skoki rezerw były każdorazowo, gdy Rosja brała udział w konfliktach zagranicznych lub je wywoływała, np. w czasie aneksji Krymu w 2014 r. czy przy wysyłaniu wojska do Gruzji w 2008 r.