Konserwatyści chcą brexitu nawet kosztem rozpadu Wielkiej Brytanii. "Teraz nic nie jest święte"

Członkowie Partii Konserwatywnej są w stanie przełknąć odłączenie się od Wielkiej Brytanii Szkocji albo Irlandii Północnej, a także znaczące straty w gospodarce i zrujnowanie swojej partii - byle tylko doszło do brexitu. Takie rezultaty przynosi najnowsze badanie instytutu YouGov wśród torysów.

Po tym, jak Theresa May poinformowała o rezygnacji z funkcji premiera i szefa Partii Konserwatywnej, trwają wybory jej następcy. Na razie po dwóch turach głosowań faworytem jest Boris Johnson, były minister spraw zagranicznych w gabinecie May.

Czytaj też: Brexit Borisa. Co jeśli Boris Johnson zostanie premierem Wielkiej Brytanii? Trzy scenariusze

Już to, że Johnson - entuzjasta brexitu i jedna z twarzy kampanii przed referendum w 2016 r. - cieszy się obecnie największym poparciem Konserwatystów, pokazuje, jaką drogę przeszła partia w ostatnich trzech latach. Zarówno Theresa May, jak i wcześniej David Cameron może gigantyczną miłością do Unii nie pałali, ale osobiście nie byli zwolennikami opuszczenia wspólnoty przez Wielką Brytanię.

Na to, że przeciwnicy brexitu nie mają co pokładać nadziei w Partii Konserwatywnej, wskazują także wyniki badania przeprowadzonego wśród członków partii rządzącej przez ośrodek badawczy YouGov. Wynika z niego, że torysi są w stanie zapłacić niemal każdą cenę, aby tylko doprowadzić do brexitu.

Konserwatystom przedstawiano różne scenariusze i pytano, czy zaakceptowaliby je czy nie jako konsekwencje brexitu. Okazało się, że spora większość członków partii uznała, że brexit powinien dojść do skutku nawet, gdyby wiązał się z rozpadem Wielkiej Brytanii - odłączeniem się Szkocji czy Irlandii Północnej. Również znacznie więcej członków partii stwierdziło, że należy opuścić Unię, nawet gdyby przyniosłoby to gospodarce Wielkiej Brytanii poważne szkody albo gdyby Partia Konserwatywna została przez to "zniszczona". 

Teraz nic nie jest święte

- czytamy w komentarzu YouGov.

Jest tylko jedna rzecz, której większość torysów nie zdzierżyłaby jako konsekwencji brexitu - fotel premiera dla Jeremy'ego Corbyna, przewodniczącego opozycyjnej Partii Pracy.

Chodzi o władzę i poglądy

Członkowie Partii Konserwatywnej chcieliby brexitu za wszelką cenę z kilku powodów. 

Po pierwsze, uważają, że tylko doprowadzenie sprawy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii do końca da im szansę w kolejnych wyborach parlamentarnych. Przygniatająca większość jest przekonana, że jeśli ostatecznie nie doszłoby do brexitu czy gdyby zorganizowano drugie referendum, Partia Konserwatywna nie miałaby co liczyć na dobry rezultat w przynajmniej kilku kolejnych wyborach. Ponad połowa torysów obawia się, że w gdyby brexit nie został zrealizowany, Partia Konserwatywna już nigdy nie doszłaby do władzy.

Po drugie, Konserwatyści widząc świetne wyniki Brexit Party Nigela Farage'a (np. 30,5 proc. w eurowyborach), siłą rzeczy to w niej upatrują swoje główne zagrożenie. Uważają więc, że to do tych wyborców  - mocno eurosceptycznych - powinni kierować swój przekaz. 

W końcu po trzecie - kalkulacje polityczne swoją drogą, ale wielu Konserwatystów najzwyczajniej w świecie popiera brexit. Badanie YouGov pokazuje, że więcej członków partii byłoby zadowolonych niż niezadowolonych (46 do 40 proc.), gdyby liderem ich partii został... szef Brexit Party Nigel Farage. 

O poważnym rozłamie w Partii Konserwatywnej na tle wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii niech świadczy jeszcze jedna statystyka. Więcej niż co drugi torys (51 proc.) deklaruje, że zwolennik innej partii - o ile ma takie samo zdanie co do brexitu - jest mu bliższy niż kolega czy koleżanka z Partii Konserwatywnej, która ma przeciwne spojrzenie na brexit. Tylko 30 proc. Konserwatystów czuje w sytuacji takiej różnicy zdań większy związek z członkiem swojej partii.

Czytaj też: Król gaf nazywany brytyjskim Trumpem. Boris Johnson może zostać premierem i dokończyć brexit

Zobacz wideo