"Przyjaźń" wciąż brudna. Oczyszczanie ropociągu może zająć pół roku. "Kryzys był i jest poważny"

Ropociąg "Przyjaźń", który został zanieczyszczony w kwietniu, wciąż nie funkcjonuje tak jak powinien. Mało tego, według Piotra Naimskiego, pełnomocnika rządu ds. infrastruktury energetycznej, sprzątanie po awarii może potrwać jeszcze pół roku.
Zobacz wideo

Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. kluczowej infrastruktury energetycznej wyjaśnił jak długo zajmie jeszcze usuwanie skutków zanieczyszczenia, któremu uległ ropociąg "Przyjaźń".

Zajmie to kolejne 5-6 miesięcy. Kryzys był i nadal jest poważny, Zanieczyszczenie, które dotarło do nas, jest groźne dla instalacji. Zostało osiągnięte porozumienie na poziomie technicznym i czysta ropa wpływa do systemu

- stwierdził wyjaśniając, że system przesyłu i magazynowania wymaga ciągłego oczyszczenia. Podkreślił też, że ropa, która wpływa do systemu w tej chwili jest lepsza niż zakłada norma.

"Rosja zobowiązała się do oczyszczenia rurociągów na terenie Białorusi - wszystkich trzech nitek - i robią to skutecznie. - wskazał Naimski.

Dodał, że skutki będą jeszcze trwały, a w szczególności będą trwały rozmowy dotyczące odszkodowań.

Czytaj też: Orlen korzysta z zanieczyszczonej ropy z Rosji "w pewnym zakresie". Zapewnia, że jest bezpiecznie

Tranzyt ropy rurociągiem "Przyjaźń" został wstrzymany, gdy 19 kwietnia białoruskie służby poinformowały, że ropociągiem płynie zanieczyszczony surowiec. PERN, w celu ochrony polskiego systemu przesyłowego i instalacji rafineryjnych, 24 kwietnia wstrzymał odbiór dostaw. Białoruscy eksperci twierdzą, że tylko ich kraj stracił na tym incydencie kilkaset milionów dolarów. Natomiast rosyjski Minister Energetyki Aleksandr Nowak powiedział agencji Interfax, że może chodzić o łączną kwotę 100 milionów dolarów.

Na brudnej ropie i wstrzymaniu dostaw ucierpiały, jak już informowaliśmy, Białoruś, Kazachstan, Ukraina, Polska, Węgry i Słowacja oraz Czesi. Gazeta "Vedomosti" szacuje, że straty w samej Białorusi mogą wynieść 270-345 mln dolarów. Tyle będą kosztować naprawy rafinerii i wymiana sprzętu oraz utracone zyski z ropy. Szkody w Kazachstanie to kwoty rzędu 40-80 mln dolarów, na Ukrainie 1,1 mln dolarów. Suma wiąże się wyłącznie z utraconymi zyskami, bo rosyjska ropa nie zdążyła wyrządzić bezpośrednich szkód w instalacjach rafinerii. Zdaniem BBC Russian, Węgry i Słowacja muszą liczyć się ze stratą zysków na poziomie od 6 do 13 mln dolarów. Polska i Czechy nadal podliczają straty.

Więcej o: