Stracił pracę w IKEA po słowach o LGBT. Prawnik wyjaśnia, dlaczego firma mogła tak postąpić [WIDEO]

Łukasz Kijek
- Pracownik znał kodeks postępowania firmy [red. IKEA] w momencie podpisywania umowy. Pracodawca ma prawo tak konstruować politykę kadrową, żeby jego zespół uosabiał te same wartości - komentuje sprawę zwolnionego za słowa o LGBT pracownika IKEA w rozmowie z Next.gazeta.pl mecenas Eliza Kuna, adwokat zajmująca się między innymi sprawami prawa pracy. Zobacz całą rozmowę.

Pracownik sieci IKEA został zwolniony po tym, jak skomentował artykuł, który pojawił się w intranecie [wewnętrznym forum - red.] sklepu. Tekst prezentował stanowisko właściciela sieci do społeczności LGBT przy okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii. Mężczyzna napisał, że "akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia", powoływał się także na fragmenty Starego i Nowego Testamentu.

Szanujemy ludzi ze wszystkich środowisk religijnych i cenimy fakt, że jesteśmy różni. Nie oznacza to jednak, że popieramy zachowania wykluczające w imię jakiegokolwiek innego poglądu. IKEA to firma otwarta światopoglądowo. Wśród nas są osoby różnych wierzeń, w tym wielu katolików. Szanujemy siebie wzajemnie, swoje poglądy i religie. Każdy ma prawo być sobą, czuć się bezpiecznie i być traktowany na równych prawach, z szacunkiem, jak każdy inny pracownik

- napisała w oświadczeniu IKEA.

- Jeżeli pracodawca uważa, że pracownik nie budzi już jego zaufania, z racji tego, że uosabia inne wartości, aniżeli pracodawca prezentuje od zawsze, to takie wypowiedzenie stosunku pracy może się obronić w sądzie - uważa mecenas Eliza Kuna. Zobacz całą rozmowę:

Zobacz wideo