Andrzej Stanisławek polecał uczniom szkoły za granicą. Były wiceminister nie dostanie odprawy

Po niefortunnej wypowiedzi Andrzej Stanisławek 9 lipca podał się do dymisji. Ta została przyjęta, a rząd odciął się od wypowiedzi byłego wiceministra. Jak poinformował serwis Money.pl, urzędnikowi nie zostanie wypłacona odprawa. Mógłby ją dostać, gdyby ze stanowiska nie zrezygnował sam.
Zobacz wideo

Wszelkie świadczenia ministerialne, w tym pensję, reguluje ustawa dotycząca wynagrodzeń osób piastujących kierownicze stanowiska państwowe. Zgodnie z jej treścią wszystkim urzędnikom odchodzącym z pracy - w tym ministrom i wiceministrom - przysługuje odprawa. Tyczy się to jednak tylko urzędników, których kadencja minęła, bądź zostali z funkcji odwołani.

Andrzej Stanisławek funkcji wiceministra nie został pozbawiony przez premiera. Podał się do dymisji sam, a ta została przyjęta przez Mateusza Morawieckiego tego samego dnia. Odprawa byłego wiceministra byłaby zresztą skromna, bo miesięczna - z racji tego, że Stanisławek funkcję objął w kwietniu 2019 r. Jak podaje serwis Money.pl, resort nauki potwierdził, że odprawa nie zostanie wypłacona.

Kontrowersyjna wypowiedź Andrzeja Stanisławka

Wiceminister nauki złożył dymisję po wypowiedzi, której udzielił podczas wywiadu dla "Kuriera Lubelskiego". W rozmowie z gazetą na temat tego, że niektórym uczniom nie udało się dostać do którejkolwiek ze szkół, wiceminister nauki zasugerował wyjazd w tym celu zagranicę.

Taka myśl przychodzi mi do głowy, że może trzeba skorzystać z rozwiązań studenckich. Nie wiem, czy jest jeszcze na to szansa, ale może uczniowie, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, mogą poszukać odpowiedniej za granicą

- powiedział w rozmowie z "Kurierem Lubelskim" Andrzej Stanisławek.

Opublikowany materiał wywołał falę krytyki, a Andrzej Stanisławek tłumaczył się, że rozmowa telefoniczna nie była autoryzowana. Ostatecznie przeprosił za pośrednictwem Facebooka i poinformował o złożeniu dymisji.

Rząd zdecydowanie odcina się od wypowiedzi byłego wiceministra. Jest ona rażąco sprzeczna z działaniami rządu

- poinformował na Twitterze rzecznik rządu Piotr Müller.