Alarm w sprawie zmiany w prawie bankowym. Frankowicze: "Poprawka szyta pod banki"

Zgodnie z uchwaloną na początku roku nowelizacją Prawa bankowego, banki będą mogły sprzedawać długi hipoteczne klientów dowolnym podmiotom, a zmian w księgach wieczystych dokonywać nawet bez wiedzy kredytobiorcy!

Frankowicze z niecierpliwością czekają na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który może zostać ogłoszony nawet jeszcze w lipcu. TSUE orzeknie, co zrobić w sytuacji, gdy zastosowana w umowie kredytu walutowego klauzula indeksacyjna (wskazuje, jak ustalany jest kurs CHF/PLN używany do przeliczania poziomu zadłużenia i rat) jest niedozwolona. 

Prawdopodobnym scenariuszem jest uznanie, że w takiej sytuacji te klauzule należy po prostu ignorować, a resztę zapisów umowy stosować bez zmian. To oznaczałoby, że kredyty zostałyby "odfrankowione" - należałoby przeliczyć wszystkie raty i całe zadłużenie wstecz tak, jakby żadnego przeliczania na franki nie było. W dodatku kredyty - mimo że po "odfrankowaniu" byłyby po prostu standardowymi kredytami w złotych - byłyby oprocentowane jak kredyty "frankowe", tj. obecnie niżej niż kredyty złotowe.

Banki obawiają się takiego scenariusza i mówią o kosztach rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych. Co prawda wyrok TSUE będzie dotyczył tylko jednej, konkretnej sprawy, ale będzie także kluczową wskazówką przy rozstrzyganiu innych podobnych spraw sądowych. A tych są tysiące, zaś łącznie Polacy spłacają ponad 400 tys. kredytów "frankowych".

Czytaj więcej: Kredyt w złotych, odsetki jak we frankach. Przed tym scenariuszem drżą banki w Polsce. Jest blisko

Prawo bankowe zmienione "po cichu"

Tyle, że frankowicze obawiają się skutków niedawnej nowelizacji Prawa bankowego. Pisze o niej "Newsweek". Chodzi o to, że na skutek zmian, które weszły w życie kilka miesięcy temu, banki mogą sprzedać wierzytelność dowolnemu podmiotowi (np. firmie windykacyjnej), zaś zmian w księdze wieczystej mogą dokonać bez wiedzy kredytobiorcy.

- To poprawka szyta pod banki - komentuje w "Newsweeku" Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu. Frankowicze zwracają uwagę, że ta poprawka, która przeszła niezauważona, pozwoli bankom na "wytransferowanie" kłopotliwych kredytów do firm niebędących pod kontrolą Komisji Nadzoru Finansowego.

Czym innym jest dochodzenie swoich praw względem banku, czyli instytucji zaufania publicznego, kontrolowanej przez KNF, a czym innym w stosunku do funduszu czy firmy windykacyjnej

- mówi w "Newsweeku" prawnik Włodzimierz Głowacki. Otwarte jest też pytanie, co zrobić ze sprzedaną już przez bank wierzytelnością, gdyby okazało się, że umowa kredytu "frankowego" jest nieważna.

Resort finansów odpowiadał, że projekt był konsultowany osiem miesięcy i nikt wówczas nie zgłaszał do niego uwag. Zmiana miała na celu "wyeliminowanie wątpliwości interpretacyjnych". Tak samo zmiany argumentuje Związek Banków Polskich. 

Zobacz wideo