Jednogroszówki pójdą w odstawkę? Ich produkcja za dużo kosztuje

Wydaje się, że mało kto przepada za "grosiakami". Najczęściej ciążą w kieszeni lub zawieruszają się w praniu. Jest ich w obiegu ponad 10 mld, a koszt produkcji jedno- i dwugroszówek przewyższa ich łączną wartość nominalną. Część krajów już zrezygnowała z najmniejszego bilonu.
Zobacz wideo

Jak podał serwis Money.pl, pod koniec czerwca w Polsce było w obiegu 7,061 mld jednogroszówek i 3,239 mld dwugroszówek. Stanowią 54,8 proc. wszystkich monet w obiegu. Co ciekawe, jest to prawie 5 mld więcej drobniaków niż 10 lat temu, a ich liczba wciąż rośnie.

Problematyczne miedziaki

Kolejne kraje zdecydowały się na wycofanie bilonu o najmniejszym nominale, m.in. Szwecja, Rosja, Izrael, Czechy, Dania czy Holandia. Podobną decyzję podjęła w ostatnim czasie również Belgia, gdzie od grudnia znikną jedno- i dwucentówki, a 5 eurocentów będzie najniższym nominałem bilonu. To z kolei wymusi zaokrąglenie cen przez sprzedawców. Dla jednego lub dwóch centów - w dół, a dla 3 centów - w górę.

Co więcej, z drobniakami problem mamy nie tylko my. Kłopot z nimi ma także Narodowy Bank Polski. Z racji tego, że jedno- i dwugroszówki często gubią się lub zalegają w skarbonkach, odzieży lub pod naszymi sofami zamiast być w obiegu, NBP musi regularnie zlecać ich produkcję. Szacuje się, że tylko w skali roku przybywa z tego powodu 398 mln jednogroszówek oraz 150 mln dwugroszówek.

Polacy kochają gotówkę

W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do "żywego pieniądza". Jak wskazują dane z GUS i NBP, nasz kraj jest trzecim w Europie pod względem popularności gotówki. Oszacowano, że w polskim obiegu jest aż 215 mld zł w gotówce. NBP ocenia, że w ciągu pierwszego półrocza 2019 r. wartość banknotów i bilonu, których używamy, wzrosła o 11,7 mld zł. W wyścigu przyzwyczajenia do gotówki prześcignęliśmy już Czechów, Słowaków i Włochów. Bardziej gotówkolubni od nas są już tylko Węgrzy i Grecy.

Więcej o: