Amazon zapewnia, że prawidłowo przetwarza dane głosowe korzystających z asystentki Alexa

W mediach pojawiły się doniesienia, że część nagrań głosowych wykorzystywanych przez wirtualną asystentkę Alexa nie jest przetwarzana w prawidłowy sposób. Amazon zapewnia, że dba o prywatność użytkowników, a badanie próbek głosowych dotyczy zaledwie jednego procenta korzystających z usługi.

Deutsche Welle, powołując się na doniesienia "Welt am Sonntag" twierdzi, że nagrania pochodzące z wirtualnego asystentki Alexa, wykorzystywane w szeregu urządzeń i usług przez koncern Amazon, nie były chronione w odpowiedni sposób. Chodzi w szczególności o te komendy, których automatyczny system nie zrozumiał i w ich transkrypcji musiał wziąć udział człowiek.

Biuro prasowe Amazon przesłało nam oświadczenie, w którym informuje, że wiadomości Deutsche Welle nie są precyzyjne.

Bardzo poważnie traktujemy bezpieczeństwo i prywatność naszych klientów. System zapisuje tylko 1 proc. losowo wybranych interakcji użytkowników, a ułamek z tego procenta podlega anotacji, w celu doskonalenia jakości usług dla klientów.

- czytamy w komunikacie.

Amazon wyjaśnia, że te informacje pomagają uczyć wykorzystywane przez niego systemy rozpoznawania głosu i rozumienia języka naturalnego, tak aby lepiej wykonywały polecenia i działały prawidłowo dla wszystkich.

Stosujemy rygorystyczne zabezpieczenia, techniczne i operacyjne, żeby chronić prywatność klientów i zasadę zero tolerancji w przypadku jakichkolwiek naruszeń naszego systemu.

- zapewnia Amazon.

>>> Dane i prywatność naprawdę warto chronić, są cenne i dla gigantów technologii, i dla przestępców. Jak się bronić?

Zobacz wideo

Firma we wcześniejszych komunikatach informowała, że każdy z użytkowników biorących udział w losowych testach może na własne życzenie zrezygnować z przesyłania niewielkich próbek głosowych. Firma obiecała równocześnie, że postara się lepiej informować o tym użytkowników Alexy. 

Czytaj też: Apple i Google przestaną nagrywać nasze rozmowy z asystentami głosowymi

Zamieszanie wokół możliwości asystentów głosowych zaczęło się kilka tygodni temu, kiedy Apple oficjalnie przyznało, że inteligentny Siri nagrywa i przesyła pracownikom część naszych rozmów, aby poprawić działanie usługi. Dziennik "The Guardian" odkrył, że do odsłuchania przez współpracowników Apple trafia wiele prywatnych rozmów, które zostały nagrane przypadkiem, po nieumyślnym uruchomieniu asystenta.

Po tych doniesienia zarówno Apple jak i Google poinformowały, że tymczasowo zawieszają własne programy poprawy działania asystentów głosowych. 

Więcej o: