Ryanair musi liczyć się z kryzysem. Piloci zapowiadają strajk jeszcze w wakacje

Część pilotów Ryanair zapowiada przeprowadzenie dwóch akcji protestacyjnych - pod koniec sierpnia i na początku września. Przewoźnik zapewnia z kolei, że większość pilotów nie chce protestować. Jeśli jednak do protestu rzeczywiście dojdzie, to firma musi się liczyć z możliwością wystąpienia pewnych utrudnień.

80 proc. pilotów linii Ryanair zrzeszonych w Brytyjskim Stowarzyszeniu Pilotów Linii Lotniczych (BALPA) opowiedziało się za przeprowadzeniem strajku. Jak donosi The Independent protest ma być przeprowadzony pomiędzy 22 a 23 sierpnia, a także od 2 do 4 września.  

Przedstawiciele protestujących twierdzą, że przez dekady nie udało się wypracować podstawowych zasad współpracy, które byłyby do zaakceptowania przez związek zawodowy. 

Nasze roszczenia dotyczą wielu kwestii - m.in. emerytur, ubezpieczenia społecznego, zasiłków, w tym macierzyńskich. Zależy nam też na przejrzystej i spójnej strukturze wynagrodzeń.

- czytamy w oświadczeniu pilotów.

Ryanair twierdzi, że BALPA nie jest odpowiednio reprezentatywnym związkiem, gdyż zrzesza jedynie 30 proc. pilotów pracujących dla przewoźnika. Większość pilotów nie zamierza więc strajkować - wynika z wyjaśnień linii.

>>> Stewardessa przyznała, że czasami pasażerów uspokoić mogą tylko "sztuczne turbulencje". Jakie jeszcze sekrety zdradziła w rozmowie z Gazeta.pl?

Zobacz wideo

Ryanair zapowiada zwolnienia

Michael O'Leary, dyrektor i założyciel linii Ryanair, na początku sierpnia dość nieoczekiwanie zapowiedział, że jeszcze w tym roku możliwe są zwolnienia. Przerost zatrudnienia miałby wynosić aż 900 osób - 500 pilotów i 400 innych pracowników. 

Ryanair to największy tani przewoźnik w Europie, który zatrudnia łącznie 14 tys. osób. Ostatnie wyniki finansowe spółki nie są jednak optymistyczne - dane za I kw. 2019 pokazują spadek zysków firmy o 21 proc. (do 242 mln euro). Powodem jest zarówno wzrost kosztów pracy jak i wyższe ceny paliwa. Oprócz cięć w kadrach linie zapowiadają też likwidację nierentownych połączeń.

Spółka musi też brać pod uwagę problemy z samolotami Boeing 737 Max. Maszyny wciąż pozostają uziemione, a harmonogram dostaw uległ zachwianiu. Po dwóch katastrofach lotniczych Boeing wstrzymał bowiem dostarczanie maszyn. Sytuacja ma zmienić się dopiero kiedy Maxy znów zostaną dopuszczone do użytku. Według ostatnich doniesień możliwe, że nastąpimy to jeszcze w sierpniu.