Kurs franka szwajcarskiego przebił poziom 4 zł. Rynki w rytmie strachu i wojny handlowej USA

Notowania franka szwajcarskiego przebiły poziom 4 złotych. Inwestorzy od pewnego czasu obawiają się globalnego spowolnienia, w ostatnich dniach te obawy podsycał spór handlowy na linii USA-Chiny, protesty w Hongkongu czy załamanie waluty i giełdy w Argentynie. Ruch na franku po około dwóch godzinach zmienił kierunek za sprawą wiadomości z USA.

Frank szwajcarski drożeje od pewnego czasu. Kurs nie rośnie gwałtownie, ale niemal nieprzerwanie pełza w górę. We wtorek po południu przebił poziom 4 zł, umacniając się o około 0,5 proc. i znalazł się najwyżej od kwietnia 2017 roku.

Kurs franka szwajcarskiego powyżej 4 zł

Kurs franka szwajcarskiego wobec złotego.Kurs franka szwajcarskiego wobec złotego. źródło: investing.com

A to cena rynkowa, kurs franka w niektórych kantorach albo bankach może być jeszcze wyższy. Powody umocnienia szwajcarskiej waluty wobec złotego nie leżą w Polsce - choć dla posiadaczy kredytów frankowych, którzy boją się wzrostu rat, to żadna pociecha.

Suma wszystkich strachów

- Praprzyczyną tego, co się dzieje, jest spowolnienie w światowej gospodarce. Ono z jednej strony pcha inwestorów do aktywów, które niosą ze sobą mniejsze ryzyko inwestycyjne - mówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. Do tego dochodzi jeszcze jeden element. - Ponieważ to spowolnienie dotyczy mocno strefy euro, rośnie presja na Europejski Bank Centralny, żeby obniżał jeszcze bardziej stopy procentowe i ewentualnie wprowadzał inne działania, jak ponowny skup aktywów - dodaje ekspert.

Jak to działa na franka? Jak wyjaśnia Przemysław Kwiecień, rynek walutowy powiązany jest z rynkiem stopy procentowej. Szwajcarski Bank Centralny od lat próbował zniechęcić inwestorów do franka za pomocą ujemnych stóp procentowych. To mu się udawało, dopóki w EBC stopy procentowe były wyraźnie wyższe. - Teraz ta różnica się zaciera, a dodatkowo rośnie presja na EBC, by stopy ciął dalej. To wpływa dalej na rynek długu. Różnica w rentownościach między obligacjami krajów strefy euro (na przykład Niemiec) a szwajcarskimi się zmniejsza. Kapitał traci jakąkolwiek zachętę do tego, żeby być w obligacjach strefy euro, kiedy bardziej przewidywalny w czarnych scenariuszach frank oferuje niewiele gorsze warunki - mówi ekonomista.

Rośnie strach przed recesją. Z czego wynika i czy naprawdę jest się czego bać? Wyjaśnia analityk Piotr Kuczyński:

Zobacz wideo

Do tego w tym tygodniu doszedł kryzys w Argentynie i głęboka przecena peso, co dodatkowo spowodowało, że część inwestorów musiała przenieść się ze swoimi pieniędzmi do bezpiecznych przystani, a za taką uchodzi właśnie frank szwajcarski (nie tylko on, drożeje także złoto). - Kapitał wycofuje się też z innych rynków wschodzących. Złotego i tak dotyka to we względnie niedużym stopniu w porównaniu z na przykład peso meksykańskim czy południowoafrykańskim randem - podkreśla Przemysław Kwiecień.

Frankowicze mogą płacić wyższe raty, co dalej z frankiem?

To wszystko zapewne niespecjalnie poprawia humor posiadaczom kredytów mieszkaniowych we frankach szwajcarskich, którzy z uwagą śledzą notowania tej waluty. Według danych Biura Informacji Kredytowej, na koniec czerwca do spłaty było jeszcze w Polsce blisko 459 tys. kredytów "frankowych". Zadłużenie z ich tytułu wynosiło ok. 103 mld zł.

Co czeka dalej kurs CHF/PLN? Czy notowania na dłużej mógłby uspokoić Szwajcarski Bank Centralny (SNB)? - Historia rynków finansowych zna różne przypadki i często w momencie, kiedy rządzi strach, ruchy w krótkim momencie potrafią być naprawdę agresywne. Interwencje SNB w tych okolicznościach będą mało skuteczne. To, co musiałoby się zmienić, to wiara rynku w to, że jednak nie będzie tak źle, jeśli chodzi o sytuację gospodarczą, a ostatnie dane raczej nie były pokrzepiające. Złoty jest niedowartościowany, w przeszłości poziomy powyżej 4 zł za franka zwykle były oznaką tego, że nie jest to sytuacja trwała i myślę, że tak będzie i tym razem - podsumował Przemysław Kwiecień.

[AKTUALIZACJA]

To, jak zmienne potrafią być rynkowe nastroje, okazało się już kilkadziesiąt minut później. Notowania franka się uspokoiły, a giełdowe indeksy zaczęły gwałtownie się umacniać. To po informacjach, że USA wycofują część pozycji z listy objętej cłami, a wprowadzenie ceł na inne produkty i towary ma być opóźnione do 15 grudnia.

Więcej o: