Niemcy. Bundesbank ostrzega: Największa gospodarka Europy może wpaść w recesję

Bank centralny w Niemczech poinformował 19 sierpnia, że największą gospodarkę Europy czeka słaby trzeci kwartał roku. Jeśli PKB Niemiec nadal będzie się kurczył w aktualnym tempie, kraj wejdzie w recesję.

Z końcem czerwca PKB Niemiec zmalało o 0,1 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem. Jeśli trend utrzyma się w trzecim kwartale, będzie to oznaczać, że tamtejsza gospodarka weszła w recesję (ta techniczna definiowana jest właśnie jako dwa kwartały spadku PKB z rzędu). Co więcej, jak podaje CNN Business, z raportu niemieckiego banku centralnego wynika, że produkcja przemysłowa naszych zachodnich sąsiadów spadła w poprzednim kwartale aż o 5 proc. w ujęciu rok do roku.

Wojna handlowa zagraża globalnej gospodarce

Jednym z głównych powodów tych słabych danych jest wojna handlowa między USA a Chinami. Wiele niemieckich firm eksportuje bowiem towary zarówno do Chin jaki i Stanów Zjednoczonych. Nie bez znaczenia dla największej europejskiej gospodarki są także napięcia wokół widma twardego, bezumownego brexitu, do którego nadal może dojść, i to już 31 października. 

>>> Na świecie rosną obawy przed recesją. Sprawdź, jak wpłynie to na kieszenie Polaków.

Zobacz wideo

Polska poza widmem recesji

Słabsze dane gospodarcze naszego zachodniego sąsiada nie odbijają się zbytnio negatywnie na polskich danych - w II kwartale PKB Polski wzrósł bowiem o 4,4 proc. wobec 4,7 proc. w I kwartale. Na tle niemieckich danych jest ten wynik oraz prognozy są na tyle dobre, że zachodnie media piszą nawet o "cudzie gospodarczym". - Kraj, w którym narodowokonserwatywny i krytyczny wobec Brukseli rząd pewnie ponownie wygra wybory w październiku, wyróżnia się oczekiwanym wzrostem gospodarczym na poziomie 4,6 proc. PKB. W 2020 r. wzrost ma wynieść 3,7 proc. PKB" - pisała w połowie sierpnia niemiecka gazeta "Handelsblatt".

Niemiecka gazeta również wskazuje, że mały cud gospodarczy wschodnioeuropejskie kraje Wspólnoty zawdzięczają środkom z unijnych funduszy strukturalnych. Podobnego zdania jest Ireneusz Bila z fundacji Amicus Europae, który mówi wprost o tym, że radykalny awans gospodarczy Polski jest możliwy co najmniej w połowie dzięki dotacjom unijnym.