ZM Henryk Kania na wojnie z Tarczyńskim. Oskarżają konkurenta o manipulację

W Polsce szykuje się prawdziwa mięsna wojna. Zakłady Mięsne Kania w czwartek oskarżyły firmę Tarczyński o "manipulację cenami instrumentów finansowych". Wcześniej Tarczyński poinformował, że zamierza przejąć rynkowego rywala.

W czwartek informowaliśmy, że spółka Tarczyński złożyła ofertę nabycia części przedsiębiorstwa Zakładów Mięsnych Henryk Kania. Druga z firm już od miesięcy zmaga się z problemami finansowymi, a obecnie jest w trakcie postępowania restrukturyzacyjnego. Rynkowy rywal postanowił więc wykorzystać tę sytuację.  

Emitent zainteresowany jest wstępnie przejęciem majątku restrukturyzowanej ww. spółki w sytuacji, w której trwające postępowanie restrukturyzacyjne nie doprowadzi do wypracowania lepszego rozwiązania mającego na celu zaspokojenie jej interesariuszy, w tym głównie jej pracowników i wierzycieli.

- możemy przeczytać w komunikacie opublikowanym przez spółkę Tarczyński.

>>> Recesja, wojna handlowa Donalda Trumpa - Polski to na razie zbyt mocno nie dotyka, ale w wielu krajach spowolnienie jest już bardzo widoczne

Zobacz wideo

Analitycy i rynek bardzo pozytywnie zareagowały na tę informację. W czwartek akcje spółki Tarczyński na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych rosły o prawie 14,66 proc. Jeszcze lepiej na GPW radziły sobie w czwartek akcje ZM Henryk Kania, drożejąc 14,76 proc. Warto przypomnieć, że w ciągu ostatniego roku polski producent wyrobów wędliniarskich zanotował na giełdzie zjazd na poziomie -70 proc.

Henryk Kania kontratakuje

Okazuje się jednak, że zarząd ZM Henryka Kania entuzjazmu rynku i ekspertów bynajmniej nie podziela. Jeszcze w czwartek spółka oskarżyła firmę Tarczyński o manipulację instrumentami finansowymi.

Emitent złożył w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego mającego na celu zbadanie potencjalnego naruszenia przez Tarczyński przepisów dotyczących manipulacji cenami instrumentów finansowych

- czytamy w komunikacie giełdowym ZM Henryk Kania.

ZM Henryk Kania twierdzi, że Tarczyński, składając swoją ofertę, w bezprawny sposób wpłynął na kurs giełdowy obydwu spółek, a sama oferta przejęcia zakładów mięsnych powinna być złożona do zarządu spółki, a nie do nadzorcy sądowego. "W przeciwnym razie takie oferty nie mogą wywoływać żadnych skutków prawnych. Stan prawny jest znany firmie Tarczyński" - czytamy w komunikacie.

Henryk Kania twierdzi również, że oferta kupna złożona przez spółkę Tarczyński ma wywołać mylne wrażenie, że postępowanie restrukturyzacyjne zostanie umorzone, a zakłady zostaną sprzedane.

Prowadzi to wprowadzenia uczestników rynku, inwestorów oraz opinii publicznej w błąd na temat prawnego charakteru złożonej "oferty". Obecnie bowiem trwa postępowanie restrukturyzacyjne, nie ma więc możliwości rozpatrywania oferty zgodnie z przepisami prawa restrukturyzacyjnego

- czytamy w komunikacie.

Kto ma rację?

Argumenty przytaczane przez zarząd ZM Henryk Kania są słuszne, ponieważ zgodnie z przepisami prawa restrukturyzacyjnego, w trakcie trwania przyspieszonego postępowania układowego (PPU) jedynie zarząd spółki ma mandat do przyjęcia oferty sprzedaży. W przypadku jej przyjęcia, zgoda na transakcje musi zostać udzielona również przez walne zgromadzenie akcjonariuszy, UOKiK oraz radę wierzycieli.

Henryk Kania w tarapatach

Przypomnijmy, że Zakłady Mięsne Henryk Kania są w tarapatach finansowych. W czerwcu Sąd Rejonowy w Katowicach otworzył przyspieszone postępowanie układowe w sprawie firmy, która ma kilkaset mln zł długu. Co więcej, prokuratura zajmuje się sprawą niewypłacania pensji pracownikom ZM Henryk Kania, a spółce banki wypowiedziano umowy kredytowe. Po ogłoszeniu tych wiadomości kurs akcji spółki na Giełdzie Papierów Wartościowych gwałtownie spadł, a firmie groziło wstrzymanie produkcji.