Kredyty we frankach. Wkrótce kluczowy wyrok. Może wywołać lawinę, za którą banki zapłacą nawet 60 mld złotych

Sektor bankowy oraz frankowicze z niecierpliwością czekają na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ws. kredytu państwa Dziubaków. Kredytobiorcy frankowi wiążą z orzeczeniem TSUE duże nadzieje, bankowcy obawiają się jego konsekwencji.
Zobacz wideo

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej będzie dotyczył jednej konkretnej sprawy - Justyny i Kamila Dziubaków przeciwko Raiffeisen Bankowi (numer sprawy C-260/18). Powodowie zaciągnęli w tym banku 40-letni kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego w listopadzie 2008 r. Okazało się jednak, że klauzula indeksacyjna w ich kredycie, mówiąca o tym, skąd bank bierze kurs do przeliczania salda kredytu i poszczególnych rat, ma charakter niedozwolony (abuzywny). 

Jako, że orzecznictwo sądów w Polsce w podobnych sprawach nie było jednakowe, Sąd Okręgowy w Warszawie w 2018 r. poprosił o opinię TSUE. Pełna treść tzw. pytań prejudycjalnych jest dostępna tutaj, ale jedną z ważniejszych kwestii jest ta, czy można stosować umowę kredytową z pominięciem klauzuli uznanej za nieuczciwą. Gdyby tak czytać umowę, to okazałoby się, że kredyt stałby się zobowiązaniem w pełni złotowym (bez elementu przeliczania z franków czy na franki), ale z oprocentowaniem jak z kredytów "we frankach" - tj. bazujących na stopie LIBOR CHF, a nie WIBOR jak w standardowych kredytach w złotych. Oprocentowanie "jak z kredytów frankowych" jest obecnie dużo atrakcyjniejsze.

Czytaj też: Kredyt w złotych, odsetki jak we frankach. Przed tym scenariuszem drżą banki w Polsce. Jest blisko

Kiedy wyrok TSUE?

To, kiedy zapadnie wyrok TSUE w sprawie państwa Dziubaków, zależy m.in. od tempa tłumaczenia dokumentów. Pierwotnie mówiło się, że orzeczenie zapadnie jeszcze w lipcu, potem że w sierpniu, teraz niepewny jest nawet wrzesień. W kalendarzu rozpraw TSUE - na razie rozplanowanym do 26 września - nie ma wyroku w sprawie C-260/18. Teoretycznie jednak w kalendarzu nadal mogą zachodzić zmiany, więc rozprawa przed 26 września nadal jest możliwa.

To może ukształtować linię orzeczniczą

Wyrok TSUE będzie dotyczył jednej konkretnej sprawy. Nie będzie miał więc bezpośredniego wpływu na już toczące się sprawy sądowe innych frankowiczów. Jednak to, co orzeknie TSUE, z pewnością będzie brane pod uwagę przez sądy przy rozstrzyganiu sporów dotyczących podobnych spraw. Dlatego na wyrok z zapartym tchem czeka cały sektor bankowy.

Tym bardziej, że w maju rzecznik generalny TSUE wydał opinię (oczywiście niewiążącą, aczkolwiek mogącą wskazywać, co orzeknie Trybunał) pozytywną dla frankowiczów. Gdyby ziściło się najgorsze rozstrzygnięcie dla banków, mogłoby ono kosztować cały sektor bankowy ok. 60 mld zł, czyli około czterokrotność rocznych zysków - szacuje Związek Banków Polskich. Koszty mogłyby pójść w górę, gdyby z roszczeniami zaczęli występować także klienci, którzy już spłacili swoje kredyty we frankach.