Kim jest Jair Bolsonaro? Zwolennik tortur i kary śmierci. Wolałby, aby jego syn zginął w wypadku, niż żeby był gejem

Największe od kilku lat pożary trawią Brazylię, w tym lasy deszczowe Amazonii. Ekolodzy winią za to prezydenta Brazylia Jaira Bolsonaro, który stoi na czele państwa od 2019 r. Kim jest Bolsonaro, nazywany "Tropikalnym Trumpem"?
Zobacz wideo

Jair Bolsonaro wygrał wybory prezydenckie w Brazylii w październiku 2018 r., urzędować zaczął od początku 2019 r. Czym były oficer, który blisko 30 ostatnich lat zasiadał bez przerwy w brazylijskim parlamencie, skusił ponad 55 proc. wyborców (w tym ponad 46 proc. w pierwszej turze)?

W trakcie kampanii Bolsonaro obiecywał rządy silnej ręki. Chodziło m.in. zwiększenie dostępu do broni, a także zaostrzenie kodeksu karnego. Bolsonaro jest zwolennikiem kary śmierci oraz stosowania tortur. 

W kampanii wyborczej o mało co sam nie został śmiertelną ofiarą przestępczości, która targa Brazylią. Bolsonaro na miesiąc przed wyborami został trzykrotnie pchnięty nożem w brzuch podczas wiecu przedwyborczego w mieście Juiz de Fora. Napastnik uszkodził wątrobę, płuco i jelita kandydata.

Niewyparzony język

Prezydent Brazylii to natomiast zagorzały wróg aborcji i par homoseksualnych. Bolsonaro ma długą historię wypowiedzi homofobicznych i obraźliwych. Stwierdził publicznie między innymi, że chciałby "wybić gejostwo z dzieci". Oceniał, że "liczba osób homoseksualnych rośnie" z powodu "liberalnych nawyków, narkotyków i wzrostu liczby pracujących kobiet". W rozmowie z "Playboyem" stwierdził, że "nie byłby w stanie kochać syna homoseksualisty" i "wolałby, aby jego syn zginął w wypadku", niż okazał się gejem.

Za jedną z wypowiedzi Jair Bolsonaro został skazany przez sąd. W parlamencie powiedział, że pewna polityk nazwała go gwałcicielem. - Ja bym cię nawet nie zgwałcił, bo nie jesteś tego warta - odparł Bolsonaro.

Kilka dni temu prezydent Brazylii wywołał burzę, naśmiewając się na Twitterze z Brigitte Macron, francuskiej pierwszej damy. Bolsonaro mem opatrzony komentarzem sugerującym, że Emmanuel Macron zazdrości mu żony skomentował słowami "nie zawstydzaj gościa".

W czasie, jaki zajęło Ci przeczytanie tego kawałka tekstu, zniszczone zostały lasy o powierzchni równej kilku boisk do piłki nożnej! Musimy działać natychmiast, by chronić ostatnie naturalne lasy na Ziemi, zanim bezpowrotnie znikną. DZIAŁAJ:

Poparty przez znanych piłkarzy

W kampanii wyborczej kandydaturę Bolsonaro publicznie poparło kilku znanym brazylijskich piłkarzy, m.in. Kakę, Rivaldo czy Ronaldinho. Dwaj ostatni spotkali za to konsekwencje ze strony ich byłego klubu. FC Barcelona postanowiła ograniczyć współpracę ambasadorską z tymi piłkarzami tłumacząc, że ceni wolność słowa, ale "wyznawane przez nią wartości demokratyczne nie współgrają z wypowiedziami Bolsonaro".

Bolsonaro nie chce pieniędzy na walkę z pożarami w Amazonii

Prezydent Brazylii jest obarczany winą za degradację lasów deszczowych Amazonii - chce odbudowywać gospodarkę kraju m.in. poprzez wylesianie i eksploatację tych terenów. "Probiznesowa" postawa Bolsonaro już ośmieliła m.in. rolników i górników do przejęcia kontroli nad kolejnymi obszarami Amazonii. O 23 mln dolarów spadł budżet brazylijskiej agencji zajmującej się ochroną środowiska.

Kurek z pieniędzmi na ochronę Puszczy Amazońskiej zakręciły już Norwegia i Niemcy. Powodem były plany Bolsonaro na zmiany w komitecie nadzorczym Funduszu, który odpowiada za decyzje o przeznaczaniu zgromadzonych na nim środków.

Zaledwie kilka tygodni temu pracę, po sprzeczce z Bolsonaro, stracił dyrektor Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych. Prezydent kłamstwami nazwał dane agencji o blisko 90-procentowym wzroście rok do roku procederu wylesiania w Brazylii.

W reakcji na pożary w Amazonii Jair Bolsonaro najpierw oświadczył, że nie dzieje się nic wielkiego, potem oskarżył organizacje pozarządowe o spisek.Dodawał też, że Brazylia nie ma wystarczających środków, by walczyć z ogromnymi pożarami. Bolsonaro odrzucił pomoc w wysokości 20 mln dolarów, którą państwa G7 zaoferowały Brazylii. Uznał, że "plan Macrona" na rzecz uratowania Amazonii to traktowanie Brazylii "jakbyśmy byli kolonią lub ziemią niczyją" (m.in. Macron napisał na Twitterze o pożarach Amazonii "nasz dom płonie"). Dodawał, że rozważy przyjęcie pomocy, jeśli prezydent "wycofa się z obelg" pod jego adresem.

Tymczasem na skutek polityki rządu brazylijskiego ostatnie lasy pierwotne na Ziemi znikają w zastraszającym tempie. Szacuje się, że w czasie jaki zajęło Ci przeczytanie tego artykułu, wypala się połacie lasu wielkości kilku boisk piłkarskich! Jeśli chcesz realnie wpłynąć na ochronę "zielonych płuc Ziemi", zrób to TUTAJ za pośrednictwem Greenpeace >>