Argentyna znów na skraju bankructwa. Agencje ratingowe mówią o "selektywnej niewypłacalności"

Argentyna nałożyła w niedzielę ograniczenia, które mają zapobiec ucieczce kapitału z kraju i dalszemu osłabianiu się peso. Argentyńska waluta w ciągu zaledwie miesiąca straciło na wartości ponad 30 proc., a agencja ratingowa Standard&Poor's ścięła rating kraju do poziomu "selektywnej niewypłacalności".

Tylko w ciągu ostatniego miesiąca argentyńskie peso straciło na wartości kilkadziesiąt procent. Dolar amerykański kosztuje obecnie niemal 60 peso, choć jeszcze na początku sierpnia kosztował ok. 45 peso. 

USD/ARSUSD/ARS .

Bezpośrednią przyczyną "runięcia" kursu peso w połowie sierpnia były wyniki prawyborów prezydenckich, które z bardzo dużą przewagą nad obecnym prezydentem Mauricio Macrim wygrał populista Alberto Fernandez (wybory w Argentynie odbędą się 27 października br.).

Wraz z nim na stanowisko wiceprezydent kandyduje Cristina Fernandez de Kirchner, która rządziła już Argentyną w latach 2007-2015 i wskutek nieodpowiedzialnej polityki socjalnej (m.in. subsydiowania transmisji meczów piłki nożnej) finansowanej środkami od zagranicznych inwestorów, doprowadziła kraj do fatalnej sytuacji gospodarczej (i niewypłacalności w 2014 r.).

Obecny prezydent jest bardziej prorynkowy, ma poparcie światowych przywódców. Od 2015 r. zaczął wyciągać Argentynę z kryzysu, ale podwyżki stóp w USA oraz "odwrót" kapitału inwestorów (którym sprzedawano atrakcyjnie oprocentowane papiery skarbowe) sprawiły, że w 2018 r. wszystko znów zaczęło się walić. Drastyczne podwyżki stóp procentowych, które miały zahamować ucieczkę kapitału i przecenę peso, nie pomogły. Władze kraju musiały zwrócić się o wsparcie do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który przyznał w czerwcu ub.r. Argentynie linię kredytową na 57 mld dolarów (już wypłacone 44 mld zł). 

W tym momencie inflacja w Argentynie przekracza 50 proc., gospodarka jest w recesji, kurcząc się o ok. 6 proc. W szoku po porażce w prawyborach Macri zapowiedział, że "przesadził" z programem oszczędnościowym i obiecał m.in. obniżki podatków czy wzrost zasiłków, zamroził ceny paliw. To oko puszczone do wyborców, ale raczej nie w stronę inwestorów i wierzycieli. 

Argentyna ogranicza wypływ kapitału

Wygląda na to, że rok temu Macri za pieniądze MFW tylko kupił czas, a Argentyna coraz szybciej pogrąża się w kryzysie. Wielkie osłabienie peso wobec dolara nie pomaga spłacać zobowiązań w obcych walutach. Tylko w ostatni czwartek i piątek rezerwy walutowe kraju skurczyły się o ok. 3 mld dolarów. 

W ubiegłą środę władze kraju poinformowały, że nie zrealizują w terminie płatności z tytułu krótkoterminowych papierów skarbowych (na kwotę 7 mld dolarów) oraz że planują "przeprofilowanie" (czyli zapewne m.in. wydłużenie okresu spłaty) kolejnych ok. 50 mld dolarów. Zawnioskowały także do MFW o restrukturyzację zadłużenia 44 mld dolarów (MFW "przygląda się sytuacji). Słowem - Argentyna nie ma pieniędzy na spłatę swoich zobowiązań - łącznie w wysokości 101 mld dolarów. W czwartek agencja ratingowa Standard&Poor's ścięła rating kraju do poziomu oznaczającego tzw. "selektywne bankructwo".

Bardzo mocne osłabienie peso w sierpniu br. sprawiło, że władze Argentyny zdecydowały się w niedzielę na wprowadzenie ograniczeń w obrocie walutą - aby przeciwdziałać tanieniu peso. Osoby fizyczne nie będą mogły kupić w ciągu miesiąca więcej niż 10 tys. dolarów amerykańskich. Zakup większej ilości obcych walut będzie możliwy tylko za zgodą banku centralnego. Zgodę na zakup dolarów (podobnie jak np. na wypłaty dywidend za granicę) muszą też zdobyć firmy. Eksporterzy zostali także zobowiązani do bardzo szybkiej wymiany na peso środków ze sprzedaży towarów za granicą (w pięć dni od wpływu środków na konto). 

>>> "W niektórych krajach widać spowolnienie, w Polsce jeszcze nie" - mówi analityk Piotr Kuczyński

Zobacz wideo