Boris Johnson wydał pilne oświadczenie. Podpisanie umowy regulującej brexit możliwe 1 października

Brexit całkowicie zdominował brytyjską scenę polityczną. Boris Johnson oświadczył, że podpisanie umowy z UE będzie możliwe już 1 października. Zaznaczył jednak, że negocjacje, które "ruszyły z miejsca" staną się niemożliwe, jeśli parlament zablokuje bezumowny brexit. Opozycja, przy poparciu części torysów, chce przesunąć datę opuszczenia UE.

Boris Johnson, premier Wielkiej Brytanii, robi co może, by powstrzymać posłów opozycji planujących - przy współudziale parlamentarzystów Partii Konserwatywnej - zablokowanie bezumownego brexitu. W pilnym oświadczeniu opublikowanym w poniedziałek wieczorem zapewnia, że negocjacje z Unią Europejską ruszyły z miejsca.

Premier przestrzegł jednocześnie, że staną się one "całkowicie niemożliwe", jeśli parlament uniemożliwi tzw. "no deal brexit". Jednocześnie "rosną szanse na brexit z porozumieniem. Johnson umowę chciałby podpisać z UE na szczycie Rady Europejskiej 1 października" - podaje portal ukpoliticspopolsku.pl.

Brexit przesunięty na 31 stycznia? Plan opozycji

"Telegraph" wyjaśnia, że celem posłów opozycji, popieranych przez część torysów, jest wymuszenie zablokowania "twardego brexitu". Data wyjścia z UE miałaby przesunąć się na "co najmniej" 31 stycznia przyszłego roku, co dałoby więcej czasu na negocjacje. 

O tym jak "rozgrzany" jest brytyjski parlament, świadczy decyzja jednego z członków Partii Konserwatywnej. Justine Greening oświadczyła w rozmowie z BBC, że opuszcza partię premiera Johnsona. Zadeklarowała, że w następnych wyborach wystartuje jako kandydatka niezależna. Pojawiły się też nieoficjalne doniesienia o drugim przedstawicielu Partii Konserwatywnej, który również nosi się z zamiarem opuszczenia partii.

Boris Johnson stawia ultimatum i podaje datę przedterminowych wyborów

Szef rządu przygotowuje konsekwencje nie tylko dla partyjnych kolegów, którzy zadeklarowali blokadę"rozwodu" z Unią bez umowy. Przypomnijmy, że grozi im zawieszenie i usunięcie z list wyborczych.

W telewizyjnym przemówieniu premier Johnson przekazał ponad dwudziestu "buntownikom", którzy "spiskują z Partią Pracy", że pokrzyżowanie jego planów nie pozostawi innego wyboru jak ogłoszenie przedterminowych wyborów" - podaje "Telegraph". Brytyjski premier podał nawet ich datę - mogłyby się odbyć już 14 października.

Boris Johnson kolejny raz powtórzył, że "bez względu na okoliczności" Wielka Brytania opuści Unię Europejską 31 października. Brytyjski premier chce renegocjować umowę Theresy May. Nie zgadza się na backstop - mechanizm, który uniemożliwiałby powstanie fizycznej granicy oddzielającej Irlandię i Irlandię Północą. Johnson twierdzi, że backstop ograniczy możliwości negocjacyjne Wielkiej Brytanii z innymi krajami w kwestii umów gospodarczych. 

Zobacz wideo