Wszystko przynajmniej po 4 zł. Złoty osłabia się wobec dolara, euro i franka. Jest najgorzej od 2017 r.

Złoty zanotował bardzo słaby początek tygodnia. Dolar amerykański w poniedziałek pierwszy raz od ponad dwóch lat kosztował ponad 4 zł. Kurs euro na rynku dochodził już do 4,40 zł, frank znowu kosztuje ponad 4 zł.
Zobacz wideo

Kredytobiorcy walutowi, turyści i inni, którym zależy na mocnym złotym, niestety nie mają powodów do radości. Złoty w poniedziałek zaliczył spore spadki, dochodząc do poziomów niewidzianych od 2017 r.

Kurs dolara amerykańskiego do złotego przekroczył w pewnym momencie granicę 4 zł, po raz pierwszy od 2,5 roku. Od piątku amerykańska waluta podrożała już o 8 gr.

usd/pln kursusd/pln kurs stooq.pl

Do 4,40 zł dochodził w poniedziałek także kurs euro. To poziom znany z przełomu 2016 i 2017 r. Od piątku złoty osłabił się wobec wspólnej europejskiej waluty o ok. 5 gr. 

eur/pln kurseur/pln kurs stooq.pl

Frank szwajcarski także nie rozpieszcza Polaków - kurs tej waluty powrócił na poziom ponad 4 zł, obecnie kosztuje blisko 4,04 zł. Ponad 4 zł szwajcarska waluta kosztowała już w sierpniu i na początku września, a wcześniej w marcu 2017 r.

chf/plnchf/pln stooq.pl

Kursy walut. Dlaczego złoty jest taki słaby?

W rozmowie z next.gazeta.pl Marek Rogalski główny analityk DM BOŚ, jako możliwą przyczynę osłabienia się złotego wskazał decyzję Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w piątek wskazał (na 3 października) datę ogłoszenia wyroku w sprawie frankowiczów - państwa Dziubaków.To, co orzeknie TSUE, może mieć duży wpływ na orzecznictwo sądów w Polsce w podobnym sprawach. Fakt, że już za półtora tygodnia może zapaść niekorzystny dla banków wyrok już wzbudza obawy inwestorów.

- Mam wrażenie, ze wzrost się chwilowo wyciszy, jednak do 3 października nie zobaczymy mocniejszego złotego. Rynek będzie się bał wyroku TSUE - mówił Rogalski.

Ale w poniedziałek mieliśmy też inne wydarzenie, które przestraszyło inwestorów. Chodzi o fatalne informacje z Niemiec, gdzie indeks PMI dla przemysłu spadł do najniższego poziomu od 10 lat, czyli samego środka światowego kryzysu finansowego. To odbiło się m.in. na kursie euro wobec dolara, ale także na kursie złotego, gdyż kondycja polskiej gospodarki zależy od tego, co dzieje się w przemyśle naszego największego partnera handlowego. Zresztą przypominają o tym także zeszłotygodniowe, niespodziewanie słabe dane z polskiego przemysłu (w sierpniu produkcja przemysłowa w Polsce w sierpniu br. skurczyła się o 1,3 proc. rok do roku).

Kiepskich danych w strefie euro było zresztą w poniedziałek więcej. Indeks PMI dla przemysłu we Francji spadł poniżej 50 pkt (co oznacza regres), a w Niemczech pierwszy raz od 6 lat przedsiębiorcy nie zwiększyli ogólnego poziomu zatrudnienia. Niestety, polski złoty jest pod presją kiepskich nastrojów w najważniejszych europejskich gospodarkach. 

Więcej o: