Gaśnie wiara w "miękki" brexit. Porozumienie "wyjątkowo mało prawdopodobne"

Boris Johnson i Angela Merkel odbyli telefoniczną rozmowę, której tematem był brexit. Informator z otoczenia brytyjskiego premiera donosi, że porozumienie wydaje się "wyjątkowo mało prawdopodobne". Tymczasem brexitowy zegar tyka coraz szybciej.
Zobacz wideo

Gasną szansę na "miękki", czyli oparty na porozumieniu, brexit. Nastroje po raz kolejny opadły po rozmowie, którą odbyli Boris Johnson i Angela Merkel. Informator z otoczenia brytyjskiego premiera twierdzi, że "porozumienie jest wyjątkowo mało prawdopodobne" - twierdzi BBC. Brytyjskie media podkreślają, że nie ma pewności, iż Merkel faktycznie wyraziła takie stanowisko - ono sama odmawia bowiem "komentowania prywatnej rozmowy".

Boris Johnson walczy o brexit. Co z Irlandią Północną?

Negocjacje miały rozbić się o kwestię statusu Irlandii Północnej. Boris Johnson nie chce, by pozostała ona częścią unii celnej. UE twierdzi z kolei, że to warunek kluczowy dla porozumienia.

Kwestię statusu granicy pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną Johnson ma negocjować z irlandzkim premierem jeszcze w tym tygodniu. Leo Varadkar po ogłoszeniu nowej propozycji porozumienia między Brukselą a Londynem jasno stwierdził, że nie będzie umowy brexitowej z Wielką Brytanią bez zaakceptowania backstopu. - Stanowisko Unii Europejskiej i Irlandii nie zmieniło się. Backstop jest integralną częścią układu o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii - mówił Varadkar.

Backstop jest krytyczny w unijnych negocjacjach przez kwestię fizycznej infrastruktury, która musiałaby rozdzielić Irlandię i Irlandię Północną. Johnson chciał ten problem rozwiązać elektronicznymi odprawami celnymi, ale usłyszał, że nie ma takiej technologii. Pomiędzy niegdyś zwaśnionymi krajami znów musiałaby zatem stanąć "twarda" granica, towary nie mogłyby przepływać swobodnie, co, zdaniem krytyków, może rozbudzić dawne demony.

Czytaj też: Twardy brexit może słono kosztować Wielką Brytanię. Eksperci: nawet 102 mld funtów deficytu

Macron naciska na Johnsona

Brexit był także tematem rozmowy, którą odbyli Boris Johnson oraz Emmanuel Macron. Francuski prezydent dał brytyjskiemu czas do końca tygodnia, by dokonał znaczącego przeglądu propozycji porozumienia przedstawionego w zeszłym tygodniu. 

Jak podaje portal UKpolitics po polsku, "jeśli Wielka Brytania nie przedstawi nowego tekstu do 11 października, Unia skupi się na przygotowaniach do no deal lub do przedłużenia".

Cierpliwość do Borisa Johnsona zdaje się tracić też Donald Tusk. Przewodniczący Rady Europejskiej stwierdził, że stawką w sporze o kształt brexitu "nie jest wygrana w jakiejś głupiej grze", a "przyszłość Europy i Wielkiej Brytanii". "Nie chcesz umowy, nie chcesz przedłużenia, nie chcesz odwołania, quo vadis?" - zwrócił się polski polityk do brytyjskiego premiera w swoim komentarzu na Twitterze.

Porozumienie, przesunięcie czy twardy brexit?

Na stole wciąż leżą trzy scenariusze, wedle których może odbyć się brexit. Po pierwsze Boris Johnson wciąż może zaakceptować porozumienie wynegocjowane przez Theresę May. Ten kontrakt ma bowiem akceptację strony unijnej. Drugi wariant to przesunięcie brexitu. Brytyjski parlament nakazał premierowi, by o nie wystąpił, jeśli umowy nie da się zawrzeć do 19 października. Dwa dni wcześniej rozpoczyna się bowiem unijny szczyt. Możliwy jest i trzeci scenariusz - twardy brexit, czyli wyjście bez żadnej umowy. Boris Johnson wielokrotnie powtarzał, że nie zawaha się przed takim rozwiązaniem. Wciąż nie ma jednak pewności, czy nie jest to negocjacyjny blef. Przekonamy się najpóźniej 31 października.