Mateusz Morawiecki obiecał, że ceny prądu nie wzrosną. Nie wyszło. Niektórzy zapłacą o 100 tys. więcej

Przedsiębiorcy zaliczani do średnich alarmują, że ustawa zamrażająca ceny prądu nie zawsze jest skuteczna. Są bowiem firmy w Polsce, które za prąd będą musiały płacić o kilkadziesiąt procent więcej.
Zobacz wideo

Ceny prądu miały w tym roku nie wzrosnąć. Taką obietnicę niemal rok temu złożył premier Mateusz Morawiecki przy okazji uchwalania tzw. ustawy zamrażającej. Mechanizm opracowany przez resort energii zakłada, że firmy sprzedające prąd firmom nie podniosą opłat, a różnicę wynikającą ze znacznie wyższych kosztów zakupu energii na giełdach pokryje państwo.

Ceny prądu przerażają przedsiębiorców. "Podwyżka w drugim półroczu wyniesie 54 proc"

Po miesiącach oczekiwania rząd ustalił procedurę, wedle której firmy mogą uchronić się przed podwyżkami w drugim półroczu. Musiały one złożyć odpowiednie wnioski do swoich dostawców energii. Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna" ustawa zamrażająca ceny prądu nie działa jednak w przypadku firm zaliczanych do średnich. Gazeta przedstawia wyliczenia firmy z Gniezna, dla której opłata za energię elektryczną w drugim półroczu wzrośnie o 54 proc. Koszty związane z energią energetyczną za cały rok będą wyższe o 100 tys. zł. - a ceny prądu miały przecież nie wzrosnąć.

"Cena, jaką wynegocjowaliśmy po uwzględnieniu obniżki akcyzy na podstawie ustawy prądowej, to 335 zł/MWh. 30 czerwca 2018 r. [...] cena ta wynosiła 217 zł/MWh. Wzrosła o 118 zł/MWh. Rekompensata w drugim półroczu wyniesie 15 zł/MWh"

- wyjaśniają przedstawiciele spółki Akwa.Przekonują też, że "obietnice premiera o tym, że w 2019 r. nie będzie podwyżek cen prądu w przypadku firm klasyfikowanych jako średnie okazały się fikcją."

Od stycznia cena prądu może wzrosnąć o około 30-50 proc.

Bartłomiej Derski, ekspert z serwisu Wysokienapiecie.pl, w rozmowie z Next Gazeta.pl ostrzega, że ceny prądu mogą znacząco podskoczyć w przyszłym roku. Rachunki za energię dla gospodarstw domowych mogą być wyższe o 15 proc. 

Na początku września prezes Urzędu Regulacji Energetyki, który zatwierdza taryfy dla gospodarstw domowych, stwierdził, że kolejna ingerencja rządu w ceny prądu może mieć złe konsekwencje dla rynku. Nie ma co więc liczyć na ponowne "zamrożenie" cen.

Czytaj też: Minister energii: "Niechcący przedobrzyłem - ceny prądu spadły w tym roku aż o 6 procent"

Analitycy rynku nie mają wątpliwości, że jednym z głównych powodów wzrostu cen prądu są rosnące opłaty za emisję dwutlenku węgla. Przykładowo w kwietniu na Europejskiej Giełdzie Energii (EEX) za tonę gazu trzeba płacić rekordową kwotę 27 euro. W styczniu stawka wahała się wokół 22 euro, a półtora roku temu wynosiła ok. 8 euro. Obecnie współczynnik wynosi ok. 23 euro.

Więcej o: