Wielka Brytania i Komisja Europejska osiągnęła porozumienie, które reguluje brexit. Boris Johnson i przedstawiciele Brukseli zgodzili się w kilku kluczowych kwestiach - granicy pomiędzy Irlandią i Irlandią Północną, ceł, procedur regulujących przepływ produktów.
Porozumienie jest przełomem, ale nie można jeszcze powiedzieć, że "twardy brexit", czyli wyjście Wielkiej Brytanii z Unii bez porozumienia, nie może nastąpić.
Co zatem musi się wydarzyć, by "rozwód" Unii i Zjednoczonego Królestwa był bardziej cywilizowany? Warto podkreślić, że decyzje, które stoją po stronie UE wydają się formalnością. Co do decyzji Brytyjczyków pewności nie ma. Jak powiedział Donald Tusk komentując osiągnięcie kompromisu "to problem Borisa Johnsona".
Czytaj też: Najbogatsi posłowie. Morawiecki, Korwin-Mikke i 'Król Zakopanego'
Boris Johnson może mieć problem z przekonaniem parlamentu do zatwierdzenia wynegocjowywanej umowy. Krytyczne głosy słychać bowiem zewsząd. Demokratyczna Partia Unionistyczna Irlandii Północnej (DUP) ogłosiła, że porozumienia nie akceptuje. Nigel Farage, jeden z głównych zwolenników brexitu i lider partii o nazwie "Brexit" stwierdził, że wolałby przesunięcie terminu opuszczeniaUE. Przedstawiciele Liberalnych Demokratów twierdzi, że brexit na warunkach Johnsona będzie szkodliwe dla ekonomii.
Jeremy Corbyn, lider Partii Pracy, od którego zależeć może los umowy, stwierdził, że jest ona gorsza od tego, co wynegocjowała Theresa May.
Johnson chce, by brexit został przyjęty przez parlament w sobotę, dziś jednak niewiele wskazuje, by jego życzenie miało szansę się spełnić.