Rząd wycofuje się z kolejnej deklaracji z kampanii. Budżet z deficytem w 2020 r. to już "prawdopodobny wariant"

Zaledwie miesiąc temu rząd chwalił się projektem zrównoważonego budżetu. W przyszłym roku dochody i wydatki mają wynosić tyle samo. Teraz okazuje się, że deficyt jednak może się pojawić. To skutek odejścia od pomysłu likwidacji tzw. limitu 30-krotności składek na ZUS.

Równo miesiąc temu, 24 września, gabinet Mateusza Morawieckiego przyjął projekt budżetu na przyszły rok. Po raz pierwszy od 30 lat ma być to budżet bez deficytu - dochody i wydatki zrównoważą się na poziomie ok. 429,5 mld zł (lekki deficyt ma być tylko w całym sektorze finansów publicznych, czyli łącznie z samorządami czy FUS).

Budżet 2020 jednak z deficytem? Rzecznik rządu: nie wykluczam

Teraz okazuje się, że może się to nie udać. A wszystko dlatego, że rząd - w zasadzie niemal oficjalnie - przyznał, że zrezygnuje z likwidacji limitu 30-krotności składek na ZUS. Ta zmiana, która oznaczała de facto, że najwięcej zarabiający - około 350-380 tys. osób - będą odprowadzać więcej składek do Zakładu. Obecnie robią to tylko w przypadku zarobków (w ciągu roku) do poziomu 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia. Czyli w tym roku pracownicy odprowadzają składki do momentu, w których ich zarobki osiągną kwotę blisko 143 tys. zł - powyżej niej składek już nie odprowadzają. Zniesienie limitu dałoby do budżetu ponad 5 mld zł netto.

Rzecznik rządu przyznał dziś, że rezygnacja z tego pomysłu może sprawić, że zrównoważony budżet się "nie dopnie".

Nie wykluczam faktycznie, że ze względu na potencjalne wycofanie się z kwestii 30-krotności jakiś niewielki deficyt w przyszłym roku się pojawi, tak jak zresztą przez wszystkie ostatnie lata

- powiedział rzecznik rządu Piotr Muller w Radiu Plus. - Zresztą niewielki deficyt nie jest problemem samym w sobie, natomiast my po prostu zakładaliśmy taki projekt zrównoważony, bo to też zachęca wszystkie resorty, wszystkie instytucje publiczne do tego, aby jednak szukać oszczędności - zaznaczył.

- Myślę, że jest to prawdopodobny wariant - dodał Piotr Muller. Dopytywany przez rozmawiającego z nim dziennikarza Jacka Prusinowskiego, czy jest to wariant "bardziej prawdopodobny", odparł, że tak.

Emilewicz: Jesteśmy w stanie złożyć budżet

Sprawa nie jest oczywiście jeszcze przesądzona. Wskazuje na to na przykład wypowiedź minister przedsiębiorczości i technologii. Jadwiga Emilewicz w porannej rozmowie w Gazeta.pl powiedziała, że jej zdaniem są szanse, by budżet był zrównoważony, nawet bez pieniędzy z likwidacji 30-krotności. Jej zdaniem pozwolą na to między innymi środki z walki z szarą strefą z olejami poeksploatacyjnymi.

Jesteśmy w stanie go złożyć [budżet - red.] tak, aby nadal był budżetem zerodeficytowym i budżetem, który tego typu zapisy jak limit 30-krotności utrzyma

- mówiła w rozmowie z Jackiem Gądkiem.

>>>Zobacz rozmowę z Jadwigą Emilewicz, wątek budżetu na przyszły rok zaczyna się w ok. 13:40 minucie:

Zobacz wideo

Minister Emilewicz zaprezentowała też pomysł pośredni między likwidacją limitu a jego utrzymaniem. Jej zdaniem można by limit zwiększyć - na przykład do 40- albo 45-krotności składek na ZUS.

Pisaliśmy na ten temat tutaj: Składki na ZUS. Rząd nie rezygnuje z miliardów złotych. Emilewicz: możliwa 40- albo 45-krotność