Henryk Kania tłumaczy, skąd kłopoty firmy: Zmowa banków i prawdopodobnie wymiaru sprawiedliwości

Henryk Kania, główny akcjkonariusz Zakładów Mięsnych Henryk Kania, w wywiadzie udzielonym Business Insiderowi wyjaśnia powody, w związku z którymi prowadzona przez niego spółka popadła w kłopoty. Przedsiębiorca nie szczędzi mocnych słów.
Zobacz wideo

ZM Henryk Kania od pół roku są obiektem zainteresowania mediów. Dobrze prosperująca spółka nagle ogłosiła, że ma długi. I to całkiem spore, bo sięgające kilkuset milionów złotych. Od czerwca byliśmy świadkami wielu zwrotów akcji - najpierw banki wypowiedziały firmie kredyty, później pojawił się w niej zarząd sądowy, a następnie doniesienia o możliwości przejęcia.

Teraz Henryk Kania, największy akcjonariusz ZM Kania, w obszernym wywiadzie udzielonym Business Insiderowi, mówi o możliwych przyczynach niepowodzeń.

Jeżeli można mówić o aferze dotyczącej ZM Henryk Kania, to jest to afera związana ze zmową nadzorcy sądowego, banków, Cedrobu i prawdopodobnie śląskiego wymiaru sprawiedliwości. Celem tej zmowy jest zniszczenie Henryka Kani i przejęcie zakładów za małą część ich wartości.

- stwierdził.

Henryk Kania podkreśla: nie mam zarzutów w sprawie rzekomych pustych faktur

Henryk Kania potwierdził też spekulacje mediów, które kilka tygodni temu sugerowały, że wyjechał on za granicę

Mięsny potentat odniósł się też do publikacji m.in. "Pulsu Biznesu". Gazeta informowała, że prokuratura podejrzewa, iż w ZM Kania mogło dojść do produkowania tzw. pustych faktur na kwotę 40 mln zł.

Czuję się opluty i znieważony. Rzekome przecieki z prokuratury podawane przez jedną z gazet w sensacyjnej formie, publikowanie mojego wizerunku z opaską na oczach - tak przedstawia się w mediach groźnych przestępców. Podkreślam jeszcze raz: nie mam żadnych zarzutów

- stwierdził.

Czytaj też: "PB": "Prokuratura podejrzewa, że ZM Kania produkowały puste faktury". Rzekome straty 40 mln zł

Henryk Kania o groźbach

W tekście Business Insidera mocnych słów jest więcej. Kania stwierdza, że prezes jednego z konkurencyjnych zakładów mięsnych "sugerował mu, że powinienem się zgodzić na sprzedaż ZM Kania za część ich wartości, bo w przeciwnym wypadku czekają go problemy zarówno z bankami jak i z prokuraturą".

Tymczasem bank, który wypowiedział kredyt ZM Kania, twierdzi, że firma mogła przedstawiać nierzetelne informacje w swoich sprawozdaniach finansowych. Spółka swoje problemy tłumaczyła w części kłopotami z podwykonawcą. Miałby on zalegać z płatnościami na kwotę 331 198 828,8 zł.