Podatkoskładka - nowy pomysł rządu na ściąganie pieniędzy na ZUS. "Rozwiązanie uszczelniające"

Rząd pracuje nad nowymi rozwiązaniami związanymi z opłacaniem składek na ZUS i podatku dochodowego. W gronie ekspertów pojawił się pomysł, by jedną z danin w jakimś zakresie znieść. Jak może działać "podatkoskładka"?
Zobacz wideo

Nowy rząd, który powinien ukonstytuować się w ciągu najbliższych tygodni, może wprowadzić szereg istotnych zmian dotyczących rozliczeń pracowników. Wiceminister rodziny i pracy Stanisław Szwed zapowiedział już pełne oskładkowanie umów zleceń - takie rozwiązanie znalazło się w projekcie budżetu państwa na 2020.

Podatkoskładka - to może być nowy sposób na ściąganie pieniędzy od mniej zarabiających

Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna", wśród rządowych ekspertów pojawił się też nowy pomysł - podatkoskładka. Jak ma działać? W przypadku najmniej zarabiających pieniądze w pierwszej kolejności trafiałyby na ZUS, a dopiero potem byłyby zaliczane na podatek dochodowy. W efekcie nawet niskie dochody chroniłyby przed skrajnie niskimi świadczeniami. Dziś trzeba odprowadzać dwie daniny bez względu na to, jak mała jest pensja. W pewnym sensie jednak podatek "zjada" późniejszą emeryturę czy rentę.

Nie wiadomo jednak jeszcze, na jakie "rozwiązanie uszczelniające" zapewniające budżetowi dodatkowe miliardy zdecyduje się rząd. Innym scenariuszem jest oskładkowanie umów o dzieło - oprócz umów zleceń. Wpływ na ostateczną decyzję rządu w tym zakresie może mieć też zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS. Co prawda Jarosław Gowin, koalicjant Jarosława Kaczyńskiego, twierdzi, że polityczna dyskusja na ten temat jest zakończona, ale Jerzy Kwieciński, minister finansów, jest innego zdania - zapowiada dalszą dyskusję.

Miliardy z uszczelnienia

W projekcie budżetu na 2020 rok zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS już się znalazło. Wprowadzenie tego rozwiązania mogłoby sprawić, że około 350 tys. osób najlepiej zarabiających płaciłoby wyższe składki, tym samym mniej otrzymując "na rękę". Jednocześnie do kasy państwa płynęłoby więcej pieniędzy. W 2020 roku wpływy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wzrosłyby o około 7,5 mld zł (po po uwzględnieniu kosztów po stronie publicznej - budżet zyskałby ponad 5 mld zł). 

Czytaj też: Płaca minimalna nie wyniesie 4 tys. zł? Emilewicz: Nie podpisuję się pod prostym podnoszeniem

Porozumienie Gowina przekonuje, że liczby przedstawiane przez resort finansów są nierealistyczne. Znacząca część objętych przepisami miałaby po prostu "uciec" w inną formę zatrudnienia - byle tylko ochronić wyższe dochody. Nie bez znaczenia są też ostrzeżenia przed konsekwencjami zniesienia limitu. W ślad za wyższymi składkami pójdą bowiem wyższe świadczenia, które przyszłe budżety będą musiały udźwignąć.