Brytyjczycy mają już następcę "spikera diabła". Na swój fotel został zaciągnięty siłą

Izba Gmin ma nowego spikera. Kojarzony z charakterystycznym okrzykiem "order", spiker odpowiedzialny jest za porządek obrad, przestrzeganie regulaminu i temperowanie emocji posłów. Następcą charyzmatycznego Johna Bercowa został sir Lindsay Hoyle.
Zobacz wideo

Zgodnie z brytyjską tradycją nowy spiker został na swój fotel zaciągnięty przez posłów siłą. To echo dawnych czasów, gdy stosunki między parlamentem, a monarchą bywały napięte, a z rolą reprezentanta Izby Gmin wiązało się ryzyko utraty głowy.

Sir Lindsay Hoyle był dotychczas zastępcą spikera. Stanowisko to objął 9 lat temu. Wcześniej, w 1997 roku, został wybrany na posła z okręgu Chorley jako kandydat Partii Pracy. Tradycja wymaga jednak od spikera, by zachował neutralność: nie bierze on udziału w głosowaniach, przestaje też funkcjonować jako członek swego ugrupowania. To samo dotyczy jego zastępców.

 

Czytaj też: Brexit uczynił go celebrytą. Tak jak "Ordeeer!", barwne krawaty i wypowiedzi. John Bercow nie będzie już spikerem

Na stanowisku spikera Izby Gmin sir Lindsay Hoyle zastąpi Johna Bercowa, który pełnił tę funkcję przez ostanią dekadę. Bercow dał się poznać jako jedna z najbardziej charyzmatycznych, ale i kontrowersyjnych postaci na brytyjskiej scenie politycznej. Między innymi z tego powodu prasa określała go często mianem "spikera diabła" (ang. speaker of the devil).

Nowy spiker musi pomóc w dokończeniu bexitu

Przed nowym spikerem wyzwania, które stały też przed Johnem Bercowem, nm.in. okiełznanie temperamentów głęboko podzielonych posłów. Ale nie tylko.

Gdy nastąpi w końcu brexit, parlament może przejąć wiele funkcji. Kompetencje dziś przynależące do Unii wrócą do Królestwa. Pytanie: czy staną się kompetencjami rządu czy też parlamentu?

- tłumaczy Joe Marshall z londyńskiego ośrodka badawczego Institute for Government, dodając, że spiker będzie odgrywał rolę w ustalaniu podziału odzyskanych kompetencji.

Jak tłumaczy ekspert, lista wyzwań jest dłuższa. "Są obawy dotyczące mobbingu i upokarzania posłów oraz ludzi z administracji Izby Gmin. Jest też sprawa remontu. Parlament dosłownie się rozpada. Po tym jak w latach 2008-2012 miało tu miejsce ponad 40 pożarów, zatrudniono człowieka, który robi nieustanny obchód i sprawdza czy nie ma zagrożenia" - podkreśla Marshall.

Nowy spiker poprowadzi obrady parlamentu, gdy zbierze się on po wyborach zaplanowanych na 12 grudnia. Tradycyjnie konkurencyjne partie nie wystawiają swoich kandydatów w okręgu, z którego startuje spiker, więc de facto jego wybór na następną kadencję jest automatyczny.