Zatrudnieni na zlecenie zapłacą pełen ZUS od każdej umowy? Budżet zyska miliardy, pracownicy stracą

Już od stycznia osoby zatrudnione na umowę zlecenie mogą płacić składki ZUS w pełnej wysokości. I to zarówno ci, którzy pracują tak w pełnym wymiarze godzin jak i ci, którzy dorabiają, mając etat gdzie indziej.
Zobacz wideo

Osoby zatrudnione na umowę zlecenie od przyszłego roku mogą płacić wyższe, pełne składki do ZUS. Rząd przygotowuje w tej sprawie odpowiedni projekt ustawy - mógłby zacząć obowiązywać już od stycznia.

Jak wyjaśnia "Dziennik Gazeta Prawna" dziś zatrudniony na umowę zlecenie płaci składki do wysokości minimalnego wynagrodzenia. Od wyższej pensji składki nie ma. Ci, którzy w jednej firmie mają etat, a w drugiej umowę zlecenie, odprowadzają składki tylko od pierwszej umowy. Nowe przepisy nakazywałyby zapłatę pełnej składki - od całego wynagrodzenia w pierwszym wypadku i "ozusowanie" umowy w drugim.

Pełne składki na ZUS. Budżet może zyskać trzy mld zł rocznie

Zniesienie dotychczasowych limitów może oznaczać dodatkowe wpływy do budżetu - wyniosłyby one 3 mld zł rocznie. Dla pracowników pensja "na rękę" byłaby dotkliwie niższa. Przy umowie na 3 tys. zł wypłata dla pracownika wynosi 2 550 zł, zaś po dołożeniu składki będzie wynosiła o 300 zł mniej. Pracodawca z kolei będzie musiał doliczyć do takiej umowy 500 zł na składki ZUS.

Czytaj też: Rząd wycofuje się z likwidacji 30-krotności, ale wyższe składki ZUS zapłacą za to inni

Co ze składkami od umów o dzieło? Rząd szykuje zmiany i tu

Czy zatrudnieni na umowę o dzieło również muszą obawiać się pełnego "ozusowania"? Nic na to nie wskazuje, ale to nie znaczy, że finansowo bolesne zmiany nie są możliwe. Rząd zapowiada bowiem uszczelnienia w zakresie umów o dzieło.

Prawo nie będzie już mogło być omijane tak, aby "normalna umowa o pracę stawała się umową o dzieło, nie będąc de facto umową o dzieło" - wyjaśniał wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed.

Co to może oznaczać w praktyce? Rząd od lat powtarza, że chce zrównać wszelkie formy zatrudnienia, tak, aby żadna z nich nie dawała możliwości optymalizacji czy też ucieczki od zapłaty składki.

Rząd łata dziurę po decyzji Gowina?

Jakie są powody przyspieszenia prac nad zmianami w składkach na ZUS od umów zleceń? Problem polega na tym, że w zrównoważonym budżecie na rok 2020 rząd przewidział wpływy ze zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS. Miały wynieść pięć miliardów złotych. Ostatecznie, z uwagi na postawę Jarosława Gowina, szefa współrządzącego Porozumienia, pomysł porzucono, a powstałą wyrwę w przychodach trzeba jakoś zasypać.

Na umowę zlecenie pracuje w Polsce 1,1 mln osób. Ogólna liczba pracujących wynosi 16,4 mln.