Lewica chce górnego limitu emerytury oraz bardzo wysokiej podwyżki emerytury minimalnej

Grupa posłów Lewicy złożyła w Sejmie projekt ustawy zakładający poważne zmiany w systemie emerytalnym. Chodzi m.in. o wprowadzenie minimalnej emerytury na poziomie 1600 zł, maksymalnej emerytury na poziomie (obecnie) kilkunastu tysięcy złotych, oraz likwidację 30-krotności składek ZUS.
Zobacz wideo

Spekuluje się, że poselski projekt ustawy autorstwa posłów Lewicy może być elementem targów politycznych z PiS, co do likwidacji 30-krotności składek na ZUS. Posłowie PiS właśnie wycofali swój projekt ustawy w tej sprawie, chociaż rząd usilnie poszukiwał dodatkowych wpływów do kasy państwa w 2020 r. (likwidacja 30-krotności przyniosłaby kilka miliardów złotych), aby dopiąć przyszłoroczny budżet. Marcin Horała z PiS zaprzecza związkom pomiędzy wycofaniem projektu PiS, a wpłynięciem projektu Lewicy.

Ale likwidacja 30-krotności składek na ZUS - która sprawiłaby, że najlepiej zarabiające osoby (ponad 143 tys. zł brutto w 2019 r., ponad 157 tys. zł w 2020 r.) będą płacić pełne składki społeczne - to tylko jeden z kilku ważnych elementów projektu ustawy złożonego przez Lewicę.

Emerytura maksymalna 

Lewica proponuje wprowadzenie od 2021 r. emerytury maksymalnej w Polsce. Miałaby ona wynosić równowartość sześciokrotności kwoty płacy minimalnej w lipcu roku poprzedzającego rok przejścia na emeryturę. To oznacza, że jeżeli ktoś przejdzie na emeryturę w 2021 r., to jego świadczenie nie mogłoby wynosić więcej niż 15,6 tys. zł brutto (6 razy 2,6 tys. zł, tj. płaca minimalna w 2020 r.). Emerytura maksymalna podlegałaby corocznej waloryzacji.

Obecnie w Polsce nie ma czegoś takiego jak górny limit wysokości emerytury. Ile wychodzi z przeliczenia zgromadzonych w ZUS składek, tyle emeryt dostaje. Chociaż oczywiście świadczenia rzędu kilkunastu tysięcy złotych to rzadkość. Jak pisał w marcu br. serwis tvn24bis.pl na podstawie danych z ZUS, osoba z piątą najwyższą emeryturą w Polsce dostaje ok. 16,4 tys. zł. 

Inna sprawa, że dziś wysokość przyszłych najwyższych świadczeń hamuje właśnie zasada 30-krotności składek ZUS. Sprawia ona, że osoby najlepiej zarabiające od pewnego momentu nie dokładają się do publicznego systemu emerytalnego, wskutek czego nie mogą potem oczekiwać niezwykle wysokich emerytur z ZUS. Gdyby zlikwidować 30-krotność, ZUS musiałby wypłacać więcej bardzo wysokich świadczeń. Limit wysokości najwyższej emerytury "ulżyłby" więc ZUS-owi, choć oznaczałoby, że część składek emerytalnych osób najlepiej zarabiających okazała się de facto nie składkami, a dodatkowym podatkiem (bo nie podnosiłyby już wysokości świadczenia).

Emerytura minimalna

Posłowie Lewicy proponują także, aby emerytura minimalna w Polsce już od marca 2020 r. wynosiła 1600 zł brutto. Tyle samo miałaby wynosić najniższa renta rodzinna oraz najniższa renta dla osób całkowicie niezdolnych do pracy. Dziś jest to 1100 zł, a od 2020 r. - według planów PiS - miało być 1200 zł.

Jednocześnie Lewica optuje, aby najniższa renta dla osób częściowo niezdolnych do pracy wynosiła 1200 zł. Dzisiaj jest to 875 zł.

W projekcie nie założono zmiany zasad "dostępu" do emerytury minimalnej. Dziś prawo do niej mają osoby, które mają odpowiedni staż składkowy (20 lat dla kobiet, 25 lat dla mężczyzn). Nawet jeśli komuś z odprowadzanych przez całe życie składek nie "wychodziłaby" emerytura na poziomie minimalnej gwarantowanej ustawowo, to jest ona podwyższana do tej wysokości, jeśli tylko emeryt wykaże staż składkowy 20 lat (dla kobiet) lub 25 lat (dla mężczyzn).

Jak wynika z danych ZUS, w grudniu 2018 r. już blisko 219 tys. emerytów otrzymywało z ZUS świadczenie niższe od minimalnego ustawowego. Za 10 lat prawa nawet do emerytury minimalnej może nie mieć nawet 615 tys. emerytów.

Czytaj więcej: Lawinowy wzrost "głodowych" emerytur. Czkawką odbija się bezrobocie i śmieciówki

Ile to by kosztowało, a ile by dało?

Z wyliczeń posłów Lewicy wynika, że łącznie na likwidacji 30-krotności, wprowadzeniu emerytury maksymalnej i znaczącej podwyżce emerytury i renty minimalnej Fundusz Ubezpieczeń Społecznych zarobi ok. 1,9-2 mld zł rocznie. Likwidacja 30-krotności przyniosłaby ok. 5,2 mld zł, natomiast dodatkowy koszt związany z podwyżkami emerytury i renty minimalnej wyniósłby ok. 2,3 mld zł. 

Dodatkową konsekwencją miałby być spadek wpływów do NFZ ze składek na ubezpieczenie zdrowotne o ok. 1-1,2 mld zł. Wzrost emerytury i renty minimalnej w części załatałby tę dziurę (dałby ok. 423 mln zł), pozostałych ok. 577-767 mln zł należałoby szukać gdzie indziej. Lewica rekomenduje przekazanie na ten cel środków z planowanej przez rząd PiS podwyżki akcyzy m.in. na alkohol i papierosy.

Więcej o: