Dwie spółki na liście ostrzeżeń KNF. Klienci zainwestowali w waluty, tracili 6,5 mln zł

Komisja Nadzoru Finansowego w zeszłym tygodniu wpisała na listę ostrzeżeń publicznych spółki Great Private Equity z siedzibą w Warszawie i Great Private Commercial Brokers z Dubaju. W obu przypadkach zawiadomił też prokuraturę. Teraz "Puls Biznesu" odsłania szczegóły działalności spółek.

Decyzja KNF o wpisaniu spółek na listę ostrzeżeń publicznych i zawiadomieniu prokuratury związana jest m.in. z podejrzeniem popełnienia przestępstwa polegającym działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi bez wymaganego zezwolenia.

O co konkretnie chodziło? Jak donosi "Puls Biznesu", grupa Great miała oferować swoim klientom inwestycje walutowe na rynku forex, kusząc m.in. gwarancją zwrotu 90 proc. zainwestowanych środków. Co ważne, formalnie spółki z grupy Great nie prowadziły działalności brokerskiej, a były wyłącznie pośrednikiem popularnej platformy do inwestowania w waluty LiteForex. Zarabiały m.in. na pozyskanych klientach i ich transakcji.

Nieudana inwestycja związana z nagłym skokiem kursu jena w styczniu sprawiła, że straty klientów okazały się znacznie wyższe niż obiecywano. Klienci detaliczni mieli stracić przynajmniej 6,5 mln zł. Część z nich przystała na ofertę zwrotu pieniędzy w ramach obligacji wyemitowanych przez spółkę z Dubaju. Tyle, że ta według doniesień "PB" nie miała uprawnień do przeprowadzenia takiej emisji, papiery o wartości 45 mln zł są więc bezwartościowe.

Zobacz wideo

Kto odpowiedzialny za utratę pieniędzy?

Działania KNF mają dotyczyć tzw. "social tradingu" prowadzonego przez spółki grupy Great. Formalnie bowiem cały proces inwestycji środków klientów miał polegać na tym, że Great dokonywało własnych transakcji na LiteForex, a te miały być "kopiowane" na konta klientów. Tak twierdzą klienci i przedstawiciele platformy LiteForex. Przeprowadzanie takich operacji automatycznie, bez zgody klientów, jest niezgodne z prawem, bo wymaga licencji KNF.

Stosowaniu takiej praktyki zaprzecza w komentarzu dla "PB" prezes Great Private Equity i Great Private Commercial Brokers. Paweł Włodarczyk zapewnia, że nie złamano prawa. Informuje, że kierowane przez niego podmioty nie miały dostępu do rachunków klientów - ci mogli kopiować inwestycje GPE i GPCB, ale sami mieli podejmować takie decyzje. 

>>> Ryzykowne inwestycje nie zawsze popłacają. A jak Polacy wyjdą na Pracowniczych Planach Kapitałowych, czyli programie, który ma pomóc nam oszczędzać na starość?

Zobacz wideo