Sąd Najwyższy zaskoczył wyrokiem ws. kredytu frankowego. "Kamuflaż intencji banku"

Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku ws. kredytu denominowanego do franka szwajcarskiego, uznając, że zobowiązanie można "odfrankowić". To przełomowa decyzja.

Sprawa rozpatrywana przez Sąd Najwyższy dotyczyła zaciągniętego w 2004 r. na budowę domu kredytu denominowanego do franka szwajcarskiego - czyli takiego, w którym waluta kredytu była wyrażona we frankach. Sam kredyt wypłacono jednak w złotych, podobnie jak w złotych miały być uiszczane wszystkie raty. Kurs do przeliczeń miał pochodzić oczywiście z tabeli kursowej banku.

W największym skrócie - kredytobiorca w 2008 r. zaprzestał spłaty kredytu, w 2015 r. bank wypowiedział umowę kredytową. Bank sądownie domagał się od kredytobiorcy zapłaty należności, ale sądy pierwszej i drugiej instancji odrzucały zasadność roszczeń powołując się na to, że umowa jest nieważna - m.in. dlatego, że przepis z umowy dotyczący przeliczeń między frankami a złotymi po kursie banku był niedozwolony (abuzywny). 

Bank złożył więc skargę kasacyjną, a Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Jednak to, co napisał w uzasadnieniu wyroku, wcale nie jest korzystne dla ogółu banków. 

Kredyt w złotych z LIBOR-em możliwy

W dużym uproszczeniu, sądy niższej instancji uznały, że skoro w umowie kredytowej jest kwota we frankach, bank wypłacił złote, a klauzula, która wskazywała zasady tego przeliczenia jest niedozwolona, to cała umowa jest nieważna. 

Tymczasem Sąd Najwyższy uchylając wyrok stwierdził, że usunięcie z umowy kredytowej niedozwolonej klauzuli przeliczeniowej nie musi spowodować unieważnienia całej umowy. Polecił, aby sąd drugiej instancji wziął pod uwagę możliwość utrzymania w mocy zawartej umowy, z jednoczesnym wyeliminowaniem z niej klauzul waloryzacyjnych.

Oznaczałoby to, że umowa mogłaby być w mocy dalej jako umowa kredytu w złotych, ale z oprocentowaniem LIBOR CHF, czyli jak z kredytów "frankowych". To kuriozalna, jednak bardzo korzystna dla frankowiczów formuła kredytu - "standardowe" kredyty w złotych mają bowiem oprocentowanie oparte na stawce WIBOR, sporo wyższej niż LIBOR CHF.

Sąd Najwyższy stwierdził, że przy pozostawieniu umowy w mocy, za kwotę kredytu należałoby uznać kwotę w złotych wypłaconą przez bank kredytobiorcy.

Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku napisał m.in., że w umowie kredytowej "poza jednorazowym wskazaniem w niej franków szwajcarskich mających być walutą kredytu, więcej się o nich nie wspomina". Konkluduje, iż umowa była wobec tego umową złotową "z zamieszczoną w niej klauzulą waloryzacyjną".

Sformułowanie umowy w taki sposób, że (...) bank umieścił kwotę kredytu w CHF, wobec całej pozostałej treści umowy i jej załączników jest tylko niezasługującym na ochronę kamuflażem rzeczywistych intencji tego banku

- uzasadnia Sąd Najwyższy.

Pełny opis sprawy można znaleźć w uzasadnieniu wyroku SN.

Przełomowy wyrok

Prawnicy określają wyrok Sądu Najwyższego jako przełomowy, bo dotychczasowe "odfrankowienia" dotyczyły wyłącznie kredytów indeksowanych do franka szwajcarskiego (w ich przypadku w umowie jest kwota w złotych, dopiero harmonogram spłat przelicza się między frankami a złotymi). Sąd Najwyższy, w opinii cytowanego przez portal Prawo.pl mec. Damiana Nartowskiego, partnera w kancelarii WNLegal Wątrobiński, Nartowski, Sąd Najwyższy zrównał ze sobą umowy denominowane i indeksowane.

Poza tym - zarówno biorąc pod uwagę dotychczasowe argumenty wielu prawników - wyglądało na to, że bardziej prawdopodobnymi scenariuszami będzie unieważnianie umów niż tworzenie osobliwych hybryd kredytu złotowego i "frankowego".

W przypadku kredytów denominowanych niektórzy prawnicy nie mieli wręcz żadnych wątpliwości, że umowy nie da się kontynuować. Ich wywody były logiczne - skoro w umowie jest kwota we frankach, ale bank powinien wypłacić klientowi złote, a jednocześnie nieważny jest mechanizm przeliczenia kwoty kredytu z franków na złote (należy go "wygumkować" z umowy, nie można go zastąpić żadnym innym mechanizmem), to nie można powiedzieć, ile bank powinien wypłacić złotych. Wniosek - nie da się kontynuować takiej umowy, trzeba ją więc unieważnić.

Sąd Najwyższy - mając także na względzie wskazówkę TSUE, iż o ile to możliwe, lepiej umowę utrzymać niż ją unieważniać - uznał, że złotową kwotę kredytu denominowanego da się ustalić, i jest to po prostu suma wypłacona przez bank.

Więcej o:
Komentarze (135)
Sąd Najwyższy zaskoczył wyrokiem ws. kredytu frankowego. 'Kamuflaż intencji banku'
Zaloguj się
  • takito.ataki

    Oceniono 28 razy 12

    Ciekawe czy frankowicze podzielą się zyskiem z czasów, gdy płacili mniejsze odsetki od kredytobiorców w PLN.

  • druga_wieza

    Oceniono 5 razy 5

    Z dedykacją dla frankowych trolli:

    1. Nikt nikogo nie przymuszał do brania kredytu. Nie było brygad banksterów przystawiających pistolety do głowy.

    2. Alternatywą do wzięcia kredytu w CHF było niebranie kredytu w ogóle, lub wzięcie mniejszego kredytu w PLN, lub EUR. Można było zaczekać, bądź kupić mniejsze mieszkanie.

    3. Ludzie zwykle starają się upiększyć swoją sytuację kredytową, żeby dostać większy kredyt. Czyli udają, że mogą spłacić więcej niż wynika to z oceny banku na podstawie prawdziwych danych. To się nazywa "bank nie chciał mi dać kredytu". No nie chciał, bo uważał że to zbyt duże ryzyko. Tylko przy spłacaniu coś nagle zaczyna uwierać - to rata kredytowa.

    4. Forma kredytu, umowa kredytowa nie budziła wątpliwości kredytobiorców w momencie ich zawierania. Nie było pośpiechu, można było umowę przeczytać 10 razy, skonsultować z prawnikiem, kolegą, wujkiem, sąsiadem, itd. Zakup nieruchomości to bardzo poważna sprawa i należy poświęcić wystarczająco dużo czasu na przeczytanie i zrozumienie umowy, nawet zapłacić prawnikowi za konsultacje jeśli coś budzi wątpliwości. Na koniec można nie podpisywać umowy, jeśli nam nie odpowiada.

    5. Wątpliwości nie było. Ani w chwili brania kredytu, ani później. Pojawiły się dopiero przy zmianie kursu franka, ale tu trzeba wyraźnie podkreślić - żaden zapis umowy nie gwarantował kursu CHF, nigdzie nie było powiedziane, że umowa przestaje obowiązywać przy kursie powyżej 2,5 zł. Każdy kto tak twierdzi, jest oszustem. Mało tego: banki żądały podpisania kwitu, że klient jest świadom zmienności kursu.

    6. Dość łatwo można przeliczyć ile by kosztował kredyt w PLN udzielony w tym samym czasie. Nadal kredyt w CHF jest BARDZIEJ OPŁACALNY, pomimo wzrostu rat.

    7. Opowiadanie, że nie było żadnych franków to czysta demagogia. Franki naprawdę istnieją, a bank udzielając kredytu denominowanego we frankach musiał sam zaciągnąć zobowiązania na rynku międzybankowym. Zobowiązania we franku. Z tego również wynika, że zmiana kursu CHF/PLN nie leży w interesie banku, bo bank i tak nie ustala tego kursu, tylko rynek.

    8. Sławetne "klauzule abuzywne" dotyczą szczegółów, ale nie samego kredytu. Przykładowo, obecnie od lat można spłacać raty bezpośrednio w walucie unikając spreadu. Nota bene, najwięcej o tych klauzulach trąbią ...naciągacze, firemki "gwarantujące pewną wygraną w sądzie". Tzn. niczego nie gwarantujące, ale chętnie biorące kasę za usługi prawnicze. W końcu jak ktoś jest naiwny, to można go ogolić...
    Podobne bzdety znajdziemy na stronach typu "anuluj mandat" - pseudoprawniczy bełkot, który wręcz utwierdza czytającego, że jego mandat spokojnie można anulować, wystarczy tylko napisać odpowiednie pismo, którego szablon jest dostępny po wysłaniu SMS premium, a bywają też wersje napisane za nas, odpowiednio droższe. Tylko ...to nie działa.
    WAŻNE: kancelarii jest WIĘCEJ NIŻ WYGRANYCH WYROKÓW. Czyli niektóre kancelarie nigdy niczego nie wygrały.

    9. Magiczne TSUE to ...kwestia jednego wyroku w jednej sprawie dotyczącej JEDNEJ UMOWY. Frankowi szczekacze bez przerwy się powołują na wyrok TSUE, z tym że ten wyrok dotyczy jednej umowy. Ale to z całą pewnością nie zmieni powyższych faktów - kredyty naprawdę zaciągano dobrowolnie.

    10. Demagogia, używanie inwektyw, nazywanie interlokutorów trollem, sługusem banksterów, używanie zwrotów "ty nic nie rozumiesz", "nie znasz życia", "wina Tuska", "nie znasz się", nie wnosi niczego do merytorycznego, zamienia jedynie dyskusję w pyskówkę - co zresztą jest celem autorów tego typu sformułowań. W przeciwnym razie musieliby przyznać, że nie mają racji.
    Na pewno będą tu coś pisać obraźliwego, lub smędzić nie na temat. Bo merytorycznie mają pecha - albo biorąc kredyt byli głupi, albo... nadal są głupi.
    Niestety, ale ten sposób jest przez nich najchętniej stosowany: obrażanie i bredzenie nie na temat.

  • koles751

    Oceniono 5 razy 5

    Gdy polityka wkracza do sądownictwa, słowo spisane przestaje się liczyć, a umiejący czytać ze zrozumieniem mają przesrane.

  • romek-z

    Oceniono 16 razy 4

    Sąd Najwyższy przyjął najprostsze rozwiązanie na temat kwoty kredytu. Bez żadnych kombinacji tak ulubionych przez bankowców i prawników.
    I pozbawił chleba prawników zatrudnionych w bankach i kancelariach adwokackich.
    Bardzo nieładnie. A mogliby jeszcze tyle zarobić na procesowaniu się - w końcu klient by płacił.

  • dawaj.flaszkie

    Oceniono 3 razy 3

    Kiedyś pożyczyłem kumplowi kasę, za którą można było kupić 20 flaszek. Zastrzegłem, że jak będzie oddawał, to niech odda tyle, żeby na te 20 flaszek mi starczyło. Zgodził się i nie uważał, że go naciągam.
    We wsi rolnicy pożyczają sobie ziemię i rozliczają się wg ceny 2 metrów zboża + zwrot kosztów podatku (metr zboża to wg nich 100 kg).
    Czym różni się pożyczka, równoważność 200KCHF, żeby przy oddaniu owe 200KCHF też było?

  • baby1

    Oceniono 5 razy 3

    Obawiam się, że pan Mikołaj przedstawił swoją interpretację wyroku Sądu Najwyższego, a jakie będą ostatecznie wyroki zobaczymy.

  • indan

    Oceniono 13 razy 3

    No i co teraz bankowi spryciarze, każdy ma inną sytuację, znam takich co już mają nadpłatę, 220 000, spłacone ok 240 000, i mogą iść na wojnę, i przestać spłacać.

  • qwerfvcxzasd3

    Oceniono 18 razy 2

    Ten wyrok jest kuriozalny i pokazuje całkowity brak wiedzy u sędziów. To jest przerażające dyletanctwo.

  • 162tony

    Oceniono 3 razy 1

    Trzeba zrobić tak, rozliczyć tych ludzi tak jak chcą sądy, a po wyroku, pierwszego dnia odebrać prawa obywatelskie. Żeby tacy (mowa nienawiści) jak kredyciarze frankowicze już nigdy nie mogli głosować, rozmnażać się i żyć w społeczeństwie na równych prawach z normalnymi umysłowo ludźmi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX