Podwyżki cen prądu wracają jak bumerang. "PIS doprowadza sytuację do farsy. Dlaczego nie zamrożą cen warzyw?"

Prawie rok temu, dokładnie 28 grudnia, rząd ustawowo zamroził ceny prądu. Po 12 miesiącach temat rosnących rachunków za energię elektryczną wraca jak bumerang. - PiS doprowadza sytuację do farsy. Skończmy już z ministerstwem cen - mówił w programie "Studio Biznes" Marek Bando, były prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Zobacz całą rozmowę.

Rachunki za prąd dla indywidualnych klientów Tauronu mogą wzrosnąć średnio o ok. 7,6-8,8 zł miesięcznie - wynika z informacji przekazanych przez Urząd Regulacji Energetyki. Pozostałe spółki - Enea, Energa i PGE - zaproponowały zbyt wysokie w opinii URE podwyżki i ich taryfy w zakresie sprzedaży energii nie zostały zatwierdzone przez urząd. Według nieoficjalnych informacji te trzy spółki domagały się podwyżek o 20-40 proc. Teraz mają czas, by swój apetyt na podwyżki cen prądu zmniejszyć, albo obejdą się smakiem - ich taryfy dla osób prywatnych URE wyreguluje po swojemu. 

Dokładnie rok temu Sejm przegłosował ustawę, której celem miało być zamrożenie cen. Teraz problem rosnących cen prądu powraca jak bumerang. Czy takie zamrażanie cen prądu w dłuższej perspektywie ma ekonomiczny sens? Czy ewentualne przerzucenie ich na przemysł i samorządy uchroni portfel Kowalskiego? Na te pytania odpowiedzieli goście programu "Studio Biznes" - Karolina Baca-Pogorzelska, dziennikarka i Maciej Bando, były szef Urzędu Regulacji Energetyki, którzy byli gośćmi Łukasza Kijka, redaktora naczelnego Next Gazeta.pl.

Polecane dla Ciebie