Jadwiga Emilewicz tłumaczy rząd z podatku cukrowego. "Produkty są bardzo tanie, nie ma refleksji"

Już w przyszłym roku w Polsce może obowiązywać nowy podatek. Droższe mają być m.in. słodzone napoje. Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju, zapewnia, że chodzi o zdrowie, przede wszystkim dzieci. Nie da się jednak ukryć, że podatek cukrowy oznacza wyższe ceny. W ten sposób Polacy pomogą ministrowi finansów zrównoważyć budżet.

>>> Zobacz także: Nowe podatki to nie jedyne podwyżki, jakie czekają nas w przyszłym roku. Wywóz śmieci drożeje nawet o 300 proc.

Zobacz wideo

Rząd tuż przed świętami przyjął zrównoważony budżet na rok 2020. Po raz pierwszy od 30 lat przychody i wydatki mają się zbilansować. Wiele wskazuje jednak na to, że brakujące miliardy Polacy wpłacą do państwowej kasy pod postacią zupełnie nowych podatków. Jednym z nich jest tzw. podatek cukrowy. Obciążane mają nim być m.in. napoje zawierające cukier.

Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju, goszcząc w Polsat News wyjaśniała plany wprowadzenia nowego podatku troską o zdrowie, głównie dzieci.

O podatku od cukru rozmawialiśmy od ponad 2 lat. W Polsce mamy jedno z najniższych opodatkowań dosładzanych napojów.

- stwierdziła.

Wprowadzamy dotkliwy, podwyższony podatek, tzw. sugar tax, dlatego że przez wiele lat te produkty są na wyciągnięcie ręki, są bardzo tanie i nie ma refleksji.

- dodała.

Polacy rzucili się na cukier, ale podatek cukrowy miał być później

Rząd ma usprawiedliwienie, by spożycie cukru ograniczać. Według danych, w ostatnich latach znacznie ono bowiem wzrosło. W 2018 roku spożycie na przeciętnego Polaka wyniosło rekordowe 51 kg. To o 10 kg więcej aniżeli w 2015 roku.

Jeszcze na początku grudnia resort zdrowia zapowiadał, że będzie chciał wprowadzić podatek od cukru. Miał on jednak wejść w życie do końca 2022 roku. Co jest powodem przyspieszenia? Tego nie wiadomo, pewne jest jednak, że brak zgody koalicyjnego Porozumienia na zniesienie limitu trzydziestokrotności składek na ZUS spowodował w budżecie kilkumiliardową wyrwę.

Czytaj też: Rząd jeszcze raz przyjął zrównoważony budżet na 2020 r. "Dajemy Rzeczpospolitej prezent pod choinkę"

Nowe podatki nie tylko od cukru

Oprócz podatku cukrowego rząd planuje wprowadzić jeszcze dwie daniny. Pierwszą objęte mają zostać tzw. małpki, czyli alkohol sprzedawany w butelkach o pojemności do 300 ml. Nowa opłata po połowie zostanie podzielona między gminy, na terenie których dochodzi do sprzedaży, a NFZ.

Druga danina dotyczy suplementów diety. Podmioty, które je reklamują, będą zobowiązane "do wniesienia na rachunek właściwego urzędu skarbowego opłaty w wysokości 10 proc. podstawy opodatkowania podatkiem od towarów i usług wynikającej z tej usługi". Uzyskane środki zostaną podzielone pomiędzy NFZ i ministerstwo finansów.

I do tego wyższa akcyza

Danina na małpki oraz podatek od m.in. słodzonych napojów, to nie jedyne źródła zwiększonego przychodu państwa. Kolejnym będzie wyższa akcyza na alkohol i papierosy. Wzrośnie ona o 10 proc. - pomimo sprzeciwu Senatu. Ponadto akcyzą objęty zostanie płyn do papierosów elektronicznych - wcześniej od tego obciążenia wolny.

Minister Finansów ma więc spore powody do optymizmu. Budżet w przyszłym roku zasili bowiem dodatkowy wpływ - 1,7 mld zł tylko z tytułu zwiększonej akcyzy. Skutki budżetowe podatku cukrowego zostaną określone, kiedy odpowiedni projekt ustawy trafi pod obrady rządu.