Inflacja nie powiedziała ostatniego słowa. Ekonomiści nie mają wątpliwości. Co z ratami kredytów?

Ekonomiści od kilku miesięcy wskazywali, że na początku 2020 r. poziom inflacji może przekroczyć 3-3,5 proc. Tymczasem już odczyt za grudzień wskazał 3,4 proc. W kolejnych miesiącach tempo wzrostu cen może być jeszcze szybsze. Eksperci mówią już nawet o 4-4,5 proc.

Choć w ostatnich miesiącach Polacy mocno narzekali na duży wzrost cen, m.in. żywności, wywozu śmieci czy części usług (np. lekarskich czy fryzjerskich), poziom inflacji w gospodarce oscylował wokół 2,5 proc., czyli celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego.

Jak wskazują jednak najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego, w grudniu ceny wystrzeliły. Inflacja sięgnęła aż 3,4 proc. To liczba o tyle zaskakująca, że najbardziej pesymistyczni ekonomiści prognozowali inflację na poziomie ok. 3,1 proc.

Od dawna można było przeczytać opinie ekonomistów, że początek 2020 r. przyniesie inflację grubo ponad 3 proc. m.in. z powodu wzrostu cen energii czy wywozu śmieci oraz wzrostu akcyzy na papierosy czy alkohol. To, że inflacja tak mocno zaskoczyła jednak już w grudniu 2019 r., jest złym prognostykiem.

Wspomniane wyżej czynniki wszak nie straciły na znaczeniu. A to może oznaczać, że w najbliższych miesiącach na liczniku inflacji zobaczymy 4 czy nawet 4,5 proc., choć zapewne już w drugim kwartale 2020 r. tempo wzrostu cen powinno być trochę niższe.

"Bez problemów dobijemy do 4,5 proc."

"W I kwartale bez problemów dobijemy do 4,5 proc." - przewidują na Twitterze ekonomiści mBanku. Zdecydowanie nie są odosobnieni w swoich prognozach.

W obliczu dzisiejszego zaskoczenia oraz styczniowych wzrostów cen energii elektrycznej dla gospodarstw, spodziewamy się, że inflacja CPI istotnie przekroczy w styczniu poziom 4 proc. rok do roku, możliwy jest wzrost nawet do 4,4 proc. Szczyt CPI wyniesie około 4,5 proc. rok do roku w lutym 2020. Inflacja zacznie obniżać się od marca, powróci poniżej 3,5 proc. rok do roku (a więc do pasma dopuszczalnych wahań wokół celu NBP) w drugiej połowie 2020 r.

- uważają analitycy ING Banku Śląskiego.

Biorąc pod uwagę m.in. podwyżkę akcyzy na alkohol i tytoń z dniem 1 stycznia br., podwyżki cen za wywóz śmieci, ogólny wzrost kosztów pracy w firmach i niską bazę odniesienia z roku poprzedniego, inflacja w styczniu może znaleźć się w okolicach 4 proc. rok do roku

- prognozuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

>>> Drastyczne podwyżki opłat za śmieci. Rachunki aż o 300 proc. wyższe. Wystarczy, że sąsiad w bloku nie segreguje

Zobacz wideo

Co ze stopami procentowymi?

Nie tylko samo tempo wzrostu cen może niepokoić, ale także ewentualna reakcja Rady Polityki Pieniężnej przy Narodowym Banku Polskim. Teoretycznie wysoka inflacja mogłaby zmotywować RPP do podwyżki stóp procentowych w kraju. A to przełożyłoby się na wzrost rynkowej stopy WIBOR, od której zależy oprocentowanie kredytów hipotecznych. Raty kredytobiorców poszłyby w górę.

Taki scenariusz jest jednak na razie mało prawdopodobny w opinii Moniki Kurtek, głównej ekonomistki Banku Pocztowego.

Nie należy spodziewać się zmian stóp procentowych w najbliższych miesiącach, gdyż Rada zapewne będzie chciała poczekać i poobserwować kolejne dane. Możemy jednak jutro, po posiedzeniu RPP, nie usłyszeć już dotychczasowych zapewnień o stabilizacji stóp procentowych nawet do 2022 r.

- komentuje Monika Kurtek.

Podobnego zdania są analitycy ING Banku Śląskiego.

Pomimo dużego zaskoczenia, nie spodziewamy się istotnych reakcji ze strony RPP. Członkowie komitetu najprawdopodobniej dalej twierdzić będą, że wzrost ma charakter przejściowy i mógł być spowodowany przez zdarzenia jednorazowe. Tym samym dalej spodziewamy się stabilizacji stóp procentowych w kolejnych kwartałach. W obecnych warunkach, po odejściu prof. Osiatyńskiego, możliwe są 3 głosy za podwyżką (Zubelewicz, Hardt, Gatnar) a więc szanse na zmiany stóp są niskie

- uważają ekonomiści banku.

Więcej o:
Komentarze (158)
Inflacja nie powiedziała ostatniego słowa. Ekonomiści nie mają wątpliwości. Co z ratami kredytów?
Zaloguj się
  • denoir696

    Oceniono 38 razy 28

    Musi dojść do 30%, jak w Turcji - przy niskich stopach procentowych utrzymywanych sztucznie przez Erdogana - to może dopiero suweren otrzeźwieje...

  • tkaninymeblowe

    Oceniono 27 razy 23

    Państwo pisowski, przez wzrost cen a zatem wzrost VAT musi odebrać z nawiązką to co rozadało ciemne u ludowi.

  • 7rybek

    Oceniono 26 razy 22

    PIS prowadzi nas w stronę Wenezueli. Czy będzie dewaluacja złotówki?

  • patryk.nijaki

    Oceniono 26 razy 20

    jak się rozdaje bułki, to piekarze muszą obniżyć ich ceny żeby ktokolwiek je kupił. Jak się rozdaje pieniądze to ich wartość tak jak bułek musi spadać bo jak jest za darmo i nie ma pokrycia w dobrach i usługach to tak naprawde nic nie jest warte. Kto będzie kupował pieniądze rozdawane przez państwo. To już dawno było do przewidzenia. I od dawna zalecam kupowanie walut. Precz z Putinem i Spółką!

  • autonomy

    Oceniono 25 razy 19

    Przecież to było do przewidzenia. Po wprowadzonym 600+ na krowę, spokojnie dobijemy do 10%.

  • kichchi

    Oceniono 25 razy 19

    ile lat dojnej zmiany trzeba by doszło do hiperinflacji ? chcieliście kaczyńskiego to macie

  • marcus_210b

    Oceniono 23 razy 19

    Cel inflacyjny NBP nie istnieje. Gdyby istniał to by go bronili. Ogólnie celem rządu jest wywołać jak największą inflację a blondyny z NBP będą to wspierać.

  • burn74

    Oceniono 24 razy 16

    18 milionów Polaków na pewno jest zadowolonych. 8 głosujących na PiS i 10 olewających wybory. Oby tak dalej,prawda ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX