Budżet na 2020 r. w Sejmie. Opozycja: "Oczyszczony z manipulacji deficyt wynosi 52 mld zł"

W Sejmie w środę odbyło się pierwsze czytanie projektu rządowej ustawy budżetowej na 2020 rok. W czwartek po południu, w bloku głosowań, posłowie zdecydują, czy kontynuować nad nim prace.

Dokument zakłada, że wydatki i dochody państwa wyniosą 435,3 miliarda złotych, co oznacza, że nie przewiduje deficytu - po raz pierwszy od transformacji ustrojowej.

Szczegóły projektu przedstawił minister finansów Tadeusz Kościński, który zaznaczył, że jest on rekordowy pod wieloma względami.

Jest to projekt o najwyższych w historii przewidywanych dochodach budżetu państwa ogółem, w tym także najwyższych dochodach podatkowych. Pozwala to na skonstruowanie budżetu, w którym całość wydatków jest sfinansowana z jego dochodów bez konieczności zaciągania dodatkowych zobowiązań

- mówił szef resortu finansów. Tadeusz Kościński wyjaśnił, że w 2020 roku polską gospodarkę będzie napędzała głównie konsumpcja wewnętrzna, a według prognoz do budżetu wpłynie ponad 196 miliardów złotych z podatku VAT i 42 miliardy złotych z CIT. Realne tempo wzrostu PKB ma wynieść 3,7 procent rok do roku.

Podczas debaty na sali plenarnej poseł PiS Henryk Kowalczyk mówił, że projekt ten jest nie tylko zrównoważony, ale ma też ambitną politykę wydatkową. Były minister środowiska zaznaczył, że wydatki na cele społeczne w proponowanym projekcie budżetu przekraczają 66 miliardów złotych. - To jest trzy i pół razy więcej niż na przykład w latach 2013 - 2014 - powiedział Henryk Kowalczyk.

Przypomnę, że budżet obejmuje programy, o których wtedy ludzie pomarzyć nie mogli, między innymi finansuje program 500 plus na każde dziecko. My nawet w kampanii wyborczej nie zakładaliśmy aż tak optymistycznych rozwiązań, wtedy mówiliśmy o drugim i następnym, na ten cel przeznacza się w budżecie ponad 40 miliardów złotych

- dodał przedstawiciel PiS.

>>> "Budżet bez deficytu". Wyczyn czy kreatywna księgowość w wykonaniu Morawieckiego?

Zobacz wideo

Opozycja wytyka rządowi manipulacje

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Izabela Leszczyna podkreśliła, że brak deficytu to między innymi efekt przeniesienia ponad 28 miliardów złotych wydatków poza budżet państwa. Według byłej wiceminister finansów, projekt budżetu państwa na 2020 rok to kreatywny zabieg księgowy.

Prawdziwy, strukturalny, czyli oczyszczony z wszystkich manipulacji i sztuczek deficyt sektora finansów publicznych w roku 2020 wynosi 52 miliardy złotych. Taki jest prawdziwy deficyt państwa polskiego w tym roku, bo powtórzę - państwo to nie tylko budżet, premier, rząd i ministrowie z PiS-u

- powiedziała Izabela Leszczyna.

W ocenie posła Lewicy Włodzimierza Czarzastego, budżet państwa nie powinien być za wszelką cenę uchwalany bez deficytu, ponieważ - jego zdaniem - Polska ma jeszcze do rozwiązania kilka problemów, na przykład w służbie zdrowia.

Za brak deficytu, panie premierze, pana koledzy bankierzy będą wznosić toasty szampanem, ale pacjenci, emeryci, młodzi czekający na mieszkanie, czy żłobek dla dziecka będą pana przeklinać. Zamiast budować państwo dobrobytu, panie ministrze, abdykowaliście z misji rozwiązywania realnych problemów społecznych

- mówił w Sejmie przedstawiciel Lewicy.

Szczegóły budżetu na 2020 r.

Zgodnie z założeniami rządowego projektu, deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniesie 1,2 proc. PKB, liczony według metodyki unijnej. Z kolei państwowy dług publiczny w ujęciu nominalnym wzrośnie o 46,1 miliardów złotych, a licząc w relacji do PKB - ulegnie obniżeniu do poziomu 43,8 proc. PKB.

Pierwotny projekt ustawy budżetowej trafił do Sejmu we wrześniu, ale parlament nie zdążył zakończyć nad nim prac przed końcem poprzedniej kadencji, dlatego zgodnie z zasadą dyskontynuacji, pod koniec grudnia nowy rząd przygotował drugi projekt. W budżecie na 2020 rok mają być zachowane dotychczasowe projekty socjalne, czy ulgi podatkowe: program 500 plus na każde dziecko, 13. emerytura, zerowy podatek PIT dla części młodych osób do 26. roku życia, czy obniżona pierwsza stawka PIT z 18 na 17 procent.

Drugi projekt ustawy budżetowej różni się nieco od pierwszej na przykład pod względem źródeł dochodów. Rząd między innymi zrezygnował ze zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS, ale podwyższył akcyzę na alkohol i wyroby tytoniowe. Na dochody wpływ będzie miał przede wszystkim wzrost gospodarczy oraz dalsze uszczelnianie systemu podatkowego.