"Wyższa inflacja to wyższe dochody". Wiceminister finansów nie widzi powodów do zmartwień

Inflacja w grudniu zaskoczyła analityków - okazała się bowiem wyraźnie wyższa od przewidywań. I kiedy część ekspertów zastanawia się, czy wskaźnik nie wpłynie na wzrost cen produktów i usług, z Ministerstwa Finansów płynie głos pełen optymizmu.

>>> Zobacz także: Inflacja najwyższa od 8 lat. Ceny w grudniu wystrzeliły. Kredytobiorcy w pułapce?

Zobacz wideo

Inflacja w grudniu okazała się najwyższa od niemal ośmiu lat. Wyniosła, licząc rok do roku, 3,4 proc. - podał wstępnie GUS. Takie dane dla większości ekonomistów okazały się zaskoczeniem. Część twierdzi, że w pierwszym kwartale wskaźnik może osiągnąć nawet poziom 4,5 proc.

Eksperci zwracają też uwagę na ceny samej tylko żywności, która w grudniu w ujęciu rocznym podrożała w tempie aż 7 proc., co jest szczególnie odczuwalne dla przeciętnego konsumenta. 

Wysoka inflacja? Wiceminister finansów nie widzi powodów do zmartwień

Grudniowy odczyt sprawia, że średnioroczna inflacja może być wyższa w tym roku niż 2,5 proc. zakładane w tegorocznym budżecie. Wiceminister finansów Leszek Skiba twierdzi, że nie będzie to problemem.

Może być kłopot, w sensie takim, że inflacja w tym roku może być większa, ale jest to zawsze z pożytkiem dla budżetu

- stwierdził.

Trzeba pamiętać, że wyższa inflacja oznacza wyższe dochody, co oznacza, że nie będzie problemu z realizacją budżetu

- powiedział podczas spotkania z dziennikarzami. Dodał, że wyższa inflacja nie jest powodem do zmartwień.

W projekcie tegorocznego budżetu średnioroczną inflację na 2019 r. zapisano na poziomie 1,8 proc., a na 2020 r. - na poziomie 2,5 proc.

Eksperci: wysoka inflacja to problem dla najmniej zarabiających

Inflacja była tematem rozmowy w programie "Studio Biznes", emitowanym co środę w południe na stronie głównej Gazeta.pl. Goście Łukasza Kijka, redaktora naczelnego serwisu Next, wyrazili obawę, że spadek wartości pieniądza będzie największym problemem dla najmniej zarabiających.

- Szczególnie narażone na inflacje będą gospodarstwa domowe o niskich dochodach, bo to one będą płacić zdecydowanie najwięcej za żywność - wyjaśniła Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW. - Będziemy płacić zdecydowanie więcej za energię, za śmieci, musimy liczyć się z kosztami naprawdę zdecydowanie wyższymi - dodała.