Przemytnicy narkotyków pod nosem Komisji Europejskiej. Antwerpia europejskim centrum kokainy

Położona zaledwie 20 minut jazdy od Brukseli Antwerpia stała się w ciągu kilku lat europejskim centrum przemytu narkotyków. Eksperci biją na alarm, bo tuż pod nosem Komisji Europejskiej rośnie w siłę mafia, która rocznie zarabia 30 mld euro.

>>> Zobacz także: Groźna grupa polskich przestępców rozbita. Sprzedawali narkotyki

Zobacz wideo

Antwerpia, położona zaledwie 45 km od Brukseli, w której mieści się siedziba Komisji Europejskiej, stała się europejskim centrum przemytu kokainy. Belgijska policja przejęła w tym porcie, jak podają belgijskie media, w samym tylko 2019 roku 61,8 ton narkotyku.

Przemytnicy pod nosem Komisji Europejskiej

To jednak kropla w morzu tego, co przez europejską bramę wlało się na kontynent. W ciągu pięciu lat przemyt w belgijskim porcie przeładunkowym zwiększył się o 660 proc., a w porównaniu z rokiem 2018 o jedną czwartą. Łączna liczba przechwyconych ładunków sięgnęła 119. Przemytnicy "wpadają" więc średnio co trzy dni.

Trudno oszacować, ile z transportów nie zostaje wykrytych. Eksperci mówią o narkotykach wartych 30 mld euro. Jak to możliwe? Wystarczy wspomnieć, że przez port przewija się 11 mln kontenerów rocznie. Skanowanych jest zaledwie... jeden procent.

Eksperci, na których powołuje się m.in. "Rzeczpospolita" nie mają wątpliwości, że wzrost przemytu nie byłby możliwy bez korupcji. Stawki za "przymknięcie oczu" podczas kontroli są olbrzymie i sięgają 200 tys. euro za kontener. To równowartość ok. 845 tys. zł.